Bożonarodzeniowy szał kartkowy

Udostępnij

Brytyjczycy mają hopla na punkcie kartek świątecznych. Nawet moja… hmm… oszczędna firma sprężyła się i chyba każdy z pracowników dostał maleńką karteczkę świąteczną. To to taka różnica kulturowa: w Polsce czasem dają bony na święta, tutaj karteczki z życzeniami 😉
Generalnie, kartki są wszędzie, w każdych rozmiarach, kształtach i kolorach. Są takie klasyczne: z choinkami, bombkami, światełkami i takie takie troszkę rzadziej spotykane też (np. z pijanym Mikołajem). Biznes kartkowy jest naprawdę bardzo intratny, tym bardziej że ceny niektórych kartek potrafią dojść do kilku funtów za sztukę 🙂
Zapytałem swoją szkocką znajomą, co robi z tymi wszystkimi kartkami. Powiedziała mi, że ustawia sobie na jakiejś komodzie i ilekroć na nie spojrzy to jej się przyjemnie robi. Ponieważ za choinką nie przepadam, a w Świętego Mikołaja już nie wierzę, podarowałem jej ładną kartkę z rudzikiem (taki ptaszek). Niech się kobiecie, chociaż na święta przyjemnie z mojego powodu zrobi 🙂

6 przemyśleń nt. „Bożonarodzeniowy szał kartkowy

  1. Witaj Pawcio 🙂 Trafi, ale ile frajdy mają przedtem 🙂

  2. Tutaj w Japonii maja hopla na punkcie kartek noworocznych. Mysmy chyba ze 150 musieli wyslac, inaczej to napietnowaliby nas jako burakow bez zadnych manier. ehhh, co kraj to obyczaj…

  3. 🙂
    Ja zgodnie z zasadą: jeśli wszedłeś między wrony… przygotowałem kilka kartek (pomimo, że nie specjalnie lubię). Po lekturze Twojego wpisu cieszę się, że nie mieszkam w Tokyo 🙂

  4. LOL! Ja dzis skoro swit lecialam na poczte wyslac dodatkowe 20 kartek ktore wczoraj noca bazgralam. Juz mnie nawet nie obchodzi jakie byki walnelam w „krzaczkach”, adresaci powinni sie cieszyc ze w ogole kartke dostali, no nie?
    🙂

  5. Zdecydowanie. Szczególnie, że je „zakrzaczkowałaś” 🙂 Ciekawe czy spodobałyby im się życzenia po polsku….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *