Pewnego razu, szukaliśmy ze znajomym miejsca na parkingu, gdy ten rzekł do mnie z filozoficzną zadumą:
„Czy pomyślałbyś kiedyś, że będziesz jeździł japońskim samochodem po szkockim parkingu, słuchając rosyjskiego heavy metalu i dyskutując po polsku o angielskiej gramatyce?”

Albo jak u nas: jezdzic niemieckim samochodem po japonskich ulicach sluchajac podcastu po szwedzku i dyskutujac po angielsku o przeprowadzce do Francji.
Oj wyglada na to ze bedziemy, bedziemy… jeszcze w tym roku, na wsi pod Paryzem mieszkac…
Ja jeżdżę japońskim autkiem przywiezionym z Niemiec i jeżdżę po polskich drogach o mało nie klnąc po „łacińsku” przynajmniej dwa razy dziennie w wielokrotnie marząc o ponownej podróży po Szkocji wraz z mieszkającą tam polską koleżanką. i kuzynami, którzy mają myśli w kratkę.))