Second Warsaw czyli aberdyńskie Jackowo.

Udostępnij

Zapytajcie tubylca z Aberdeen jaka jest najgorsza dzielnica Aberdeen. Odpowiedz będzie krótka: Torry.

Ta dzielnica cieszy się paskudną opinią. Powszechnie uważana jest za siedlisko dziwek (jeśli usłyszysz pytanie typu: „Rozglądasz się za jakimś interesem?” nie łudź się proszę, że chodzi o przedsięwzięcie biznesowe :D), ćpunów, alkoholików i życiowych nieudaczników wszelkiej maści i kalibru. I jest w tym sporo prawdy 🙂

Widok na doki z mostu Victoria Bridge.

Torry są wciąż zaniedbaną, nieco niebezpieczną (znam gorsze) dzielnicą portową. Na szczęście to się zmienia. Uważam, że również dzięki… Polakom 🙂
Mechanizm jest prosty: gdzie mieszka większość polskich emigrantów? Tam gdzie jest najtaniej, czyli w najgorszych dzielnicach. Z lokalną gangsterką zwykle sobie jakoś radzą (najczęściej po prostu przytłaczają tubylców liczebnością). Niepostrzeżenie w dzielnicy robi się nieco spokojniej. A właściciele mieszkań robią interes życia (bo ceny wynajmu ze względu na popyt natychmiastowo idą do góry).
Nie bez przyczyny Torry nazywane są Drugą Warszawą – znaleźć tu można polski sklep, a polski na ulicy słychać chyba częściej niż angielski. W okolicznych fabrykach pracuje wielu naszych rodaków.

Biblioteka publiczna.

City Council w ramach programu rewitalizacji miasta Aberdeen stara się zająć tą dzielnicą. M.in. powstało specjalne partnerstwo na rzecz integracji społeczności angażujące biznes, organizacje społeczne i urzędników. Myślę, że zmiany idą w dobrym kierunku.

Port. Z lewej specjalne łodzie używane na platformach. Te na zdjęciu służą do treningów dla pracowników kompanii olejowych.

Torry mają też drugie, nieznane powszechnie oblicze: mieszkają tu ludzie silnie utożsamiający się z tym miejscem, pamiętający o rybackich tradycjach tej miejscowości, zaangażowani w działalność na rzecz społeczności. Co ważne udało im się podtrzymać więź międzypokoleniową.
Akurat wczoraj, miałem okazję poznać uroczą Panią pamiętającą Torry zanim nastała epoka gazu i nafty.
Zmuszony sytuacją (cholerne nadgodziny) szukałem podczas launchu jakiegoś take away’a (żarcie na wynos). Znalazłem całkiem sympatyczny bar w którym spotkałem Iris – sympatyczną staruszkę która w ciągu 20 minut opowiedziała mi o swoim zmarłym mężu – marynarzu Royal Navy, stosunkach panujących kiedyś w rybackiej społeczności oraz o tradycyjnej zabudowie znajdującej się w Old Torry. Wspominała swoją młodość i nie szczędziła ciepłych słów, opowiadając o byłych polskich żołnierzach osiadłych tutaj po II Wojnie. Szczególnie zapadł jej w pamięć jeden – z zawodu stolarz – który wykonał komplet pięknych mebli do swojego domu.

Fragment portu. Kra na rzece Dee.

Torry do 1891 były samodzielną rybacką wioską. Zaopatrywały ośrodek miejski w żywność. Mocno konkurowały z położoną na przeciwległym brzegu rzeki Dee rybacką wioską Footdee. Dziś niewiele budynków pamięta Stare Torry – większość z nich pochłonęła zmieniająca swoje koryto rzeka Dee oraz gruntowna przebudowa miejscowości na początku ubiegłego wieku.

10 przemyśleń nt. „Second Warsaw czyli aberdyńskie Jackowo.

  1. Muszę przyznać, że z ciekawością czytam Twojego bloga. Moja córka studiuje na University of Aberdeen i nieraz zaskakuję ją moimi wiadomościami na temat Aberdeen, dzięki takim jak ten tekstom.Gratuluję… O Torry też zapytałam…:)

  2. Cieszę się ogromnie 🙂 Co studiuje córka (jeśli mogę zapytać, oczywiście)?

    pozdrawiam serdecznie
    Witold

  3. Witam:)
    Moja córka studiuje na pierwszym roku biotechnologii. Bardzo za nią tęsknię. Zakwaterowała się w akademiku, więc aktywnie uczestniczę w życiu studenckim – na ile mi pozwoli. Nie mogę się nadziwić, że tyle młodzieży z różnych stron świata zagląda do Aberdeen. Polaków na uniwerku oczywiście też spotkała.Cieszy mnie, że pielęgnuje swoją polskość, bo ostatnio kiedy przyjechała, to pogoniła mnie po mieście w poszukiwaniu naszej polskiej flagi. Wisi w pokoju na ścianie obok naszych zdjęć. A ja codziennie wchodzę na stronę Aberdeen i sprawdzam pogodę…. bo nas zasypało.
    Pozdrawiam serdecznie Ela

  4. Fajny kierunek – w mojej ocenie, bardzo przyszłościowy. Ale to niestety oznacza, że w naszej Polsce ciężko będzie chyba coś znaleźć?
    Młodych ludzi z różnych stron świata jest tu rzeczywiście sporo – cóż, w sumie oba uniwersytety są uznawane za przyzwoite 🙂

    Co do „polskości”, wiesz myślę, że jak ktoś jest świadom swojej tożsamości kulturowej to emigracja mu nie zaszkodzi.
    Inna sprawa, że większości z ludzi którzy tu studiują pozostanie tylko świadomość tożsamości – sądzę, że nie wrócą. A jak wrócą… to chyba dość szybko wybiorą ponowną emigrację….

  5. Alleluja!!!!!!!! Egzaminy zdane i to bardzo dobrze. Niech nas znają….a co tam, no nie?

    Pozdrawiam Ela :)))))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *