Aberdyńskie „białe”wieczory

Udostępnij

W Szkocji wszystko jest troszkę inne: ludzie, zwyczaje, jedzenie, światło. Tak, dobrze przeczytaliście, światło też 🙂

Aberdeen leży dalej na północ niż na przykład Moskwa. Inna szerokość geograficzna powoduje, że promienie słońca padają tutaj pod innym kątem niż w Polsce. Powodowało to (szczególnie w pierwszych dniach po przyjeździe) że np. światło w godzinach popołudniowych mój organizm interpretował jako pochmurny ranek.

Zaletą mieszkania na tej szerokości geograficznej jest możliwość czytania książek przy dziennym świetle po godzinie 22:00.
Nie wierzycie? Spójrzcie na zdjęcie 🙂

Park w centrum miasta. Godzina ok. 22:30.

4 przemyślenia nt. „Aberdyńskie „białe”wieczory

  1. A czym to kolega się zajmuje w Aberdeen, jeśli wolno spytać?

  2. Studentom dobrze znane są te „białe wieczory”… mogliśmy grillować do późna nad rzeką za Hillheadem i nie pozabijać się schodząc z górki 😉 W Aberdeen nawet noce nie są tak czarne i długie jak w Polsce, a szkoda, bo nie ma nic lepszego niż plaża, morze i gwiazdy nocą… ale na gwiazdy w Szkocji raczej i tak nie ma co liczyć 😉 A jeśli chodzi o poranki to zamiast polskich kogutów, skutecznie budzą mnie aberdyńskie mewy… 😉 Pozdrawiam z Polski – Marta, córka Eli

  3. Marta 🙂
    Cieszę się, że i Ty tutaj zawitałaś 🙂 Taaak imprezy na plaży… i mewy 🙂
    Na przeciwko mojego okna jest latarnia. Regularnie siada na niej jakiś przebrzydły sigal. Średnio co kilka minut mogę usłyszeć: łeeee, łeee, kłiiieee, KŁIIIIEEE, ŁEEEE.

    Czasem mam ochotę go ukatrupić 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *