Aberdyńskie „białe”wieczory

Udostępnij

W Szkocji wszystko jest troszkę inne: ludzie, zwyczaje, jedzenie, światło. Tak, dobrze przeczytaliście, światło też :)

Aberdeen leży dalej na północ niż na przykład Moskwa. Inna szerokość geograficzna powoduje, że promienie słońca padają tutaj pod innym kątem niż w Polsce. Powodowało to (szczególnie w pierwszych dniach po przyjeździe) że np. światło w godzinach popołudniowych mój organizm interpretował jako pochmurny ranek.

Zaletą mieszkania na tej szerokości geograficznej jest możliwość czytania książek przy dziennym świetle po godzinie 22:00.
Nie wierzycie? Spójrzcie na zdjęcie :)

Park w centrum miasta. Godzina ok. 22:30.

Tagi: , , , , ,

4 odpowiedzi do “Aberdyńskie „białe”wieczory”

  1. Marcin pisze:

    A czym to kolega się zajmuje w Aberdeen, jeśli wolno spytać?

  2. Witold pisze:

    Wolno :) Pracuję w kontroli jakości.
    Zerknij tutaj: http://kraina-kiltow.pl/index.php/2010/02/zawodowy-macacz-jedzenia/

    pozdrawiam
    w.

  3. Marta pisze:

    Studentom dobrze znane są te „białe wieczory”… mogliśmy grillować do późna nad rzeką za Hillheadem i nie pozabijać się schodząc z górki ;) W Aberdeen nawet noce nie są tak czarne i długie jak w Polsce, a szkoda, bo nie ma nic lepszego niż plaża, morze i gwiazdy nocą… ale na gwiazdy w Szkocji raczej i tak nie ma co liczyć ;) A jeśli chodzi o poranki to zamiast polskich kogutów, skutecznie budzą mnie aberdyńskie mewy… ;) Pozdrawiam z Polski – Marta, córka Eli

  4. Witold pisze:

    Marta :)
    Cieszę się, że i Ty tutaj zawitałaś :) Taaak imprezy na plaży… i mewy :)
    Na przeciwko mojego okna jest latarnia. Regularnie siada na niej jakiś przebrzydły sigal. Średnio co kilka minut mogę usłyszeć: łeeee, łeee, kłiiieee, KŁIIIIEEE, ŁEEEE.

    Czasem mam ochotę go ukatrupić :)

Dodaj odpowiedź