W Szkocji wszystko jest troszkę inne: ludzie, zwyczaje, jedzenie, światło. Tak, dobrze przeczytaliście, światło też
Aberdeen leży dalej na północ niż na przykład Moskwa. Inna szerokość geograficzna powoduje, że promienie słońca padają tutaj pod innym kątem niż w Polsce. Powodowało to (szczególnie w pierwszych dniach po przyjeździe) że np. światło w godzinach popołudniowych mój organizm interpretował jako pochmurny ranek.
Zaletą mieszkania na tej szerokości geograficznej jest możliwość czytania książek przy dziennym świetle po godzinie 22:00.
Nie wierzycie? Spójrzcie na zdjęcie


A czym to kolega się zajmuje w Aberdeen, jeśli wolno spytać?
Wolno
Pracuję w kontroli jakości.
Zerknij tutaj: http://kraina-kiltow.pl/index.php/2010/02/zawodowy-macacz-jedzenia/
pozdrawiam
w.
Studentom dobrze znane są te „białe wieczory”… mogliśmy grillować do późna nad rzeką za Hillheadem i nie pozabijać się schodząc z górki
W Aberdeen nawet noce nie są tak czarne i długie jak w Polsce, a szkoda, bo nie ma nic lepszego niż plaża, morze i gwiazdy nocą… ale na gwiazdy w Szkocji raczej i tak nie ma co liczyć
A jeśli chodzi o poranki to zamiast polskich kogutów, skutecznie budzą mnie aberdyńskie mewy…
Pozdrawiam z Polski – Marta, córka Eli
Marta
Taaak imprezy na plaży… i mewy 
Cieszę się, że i Ty tutaj zawitałaś
Na przeciwko mojego okna jest latarnia. Regularnie siada na niej jakiś przebrzydły sigal. Średnio co kilka minut mogę usłyszeć: łeeee, łeee, kłiiieee, KŁIIIIEEE, ŁEEEE.
Czasem mam ochotę go ukatrupić