Filipika przeciw estetycznej ignorancji

Udostępnij

Czytam sobie właśnie traktat Witruwiusza: „O architekturze ksiąg dziesięć” i krew mnie momentami zalewa 🙂
Jak to jest, że ten Waćpan starożytny rozumiał taką właśnie rzecz:

„Budynki prywatne będą wówczas celowo rozplanowane, jeśli się zwróci uwagę na to, w jakiej okolicy i w jakich strefach ma się je stawiać. Wydaje się bowiem, że inny typ budownictwa należy stosować w Egipcie, inny w Hiszpanii, nie taki sam nad Fontem, odmienny w Rzymie oraz w innych krajach i okolicach zależnie od ich właściwości, gdyż jedną okolicę nadmiernie nagrzewa słońce w swym biegu, inna znajduje się w znacznej od niego odległości, a jeszcze inna ma położenie pośrednie i klimat umiarkowany.”

a tę uważał za zupełnie podstawową:

Przy budowie należy uwzględniać: trwałość, użyteczność i piękno.

a nasze „architekty” nie potrafią tego wciąż zastosować? Budują np. kurpiowskie chaty w górach (notabene: jakiś czas temu mocno się natrudziłem, próbując wyjaśnić znajomej dlaczego budowa domu w stylu zakopiańskim w okolicy Andrychowa wydaje się być pomysłem lekko głupawym), zasypują kraj architektoniczną urawniłowką, nie zważając na przestrzeń historyczną, tradycję danego regionu, kalecząc przy tym straszliwie krajobraz.

Osobiście uważam, że niektórych architektów powinno się skazywać na dożywotnie mieszkanie w ich pudełkowato-cudacznych wykwitach.

Hough!

P.S. Jeśli nie za bardzo wiecie o czym mówię, polecam choćby pobieżną lekturę tego bloga. Jego właściciel zebrał z pomocą internautów zdjęcia obiektów architektonicznych… które nie śniły się nawet filozofom 🙂

2 przemyślenia nt. „Filipika przeciw estetycznej ignorancji

  1. to nie architektów wina, a chorego prawa, które pozwala inwestorowi na narzucanie swojej woli architektowi. Ten zawód jest tak poniżony w Polsce, że naprawdę trudno przeżyć jak zaczniesz uświadamiać ludzi, co to estetyka. Trzasną drzwiami i pójdą do drugiego co im zbuduje domek góralski w Andrychowie, bo tak chcą i koniec. Dajcie nam prawo do decydowania o estetyce, a wszystko się jeszcze da naprawić.

  2. Dziękuję za ten komentarz. Cieszę się, że odezwał się ktoś z branży 🙂
    Masz rację, przy tak niskiej społecznej świadomości rozmowa z klientem o estetyce, może skończyć się utratą zlecenia.
    Z drugiej jednak strony nie sposób nie zauważyć, że niektórzy architekci (o tych właśnie mówię „architekty”) idą na łatwiznę (a może to normalne działanie biznesowe? Obniżenie kosztów własnych i zaspokojenie popytu na rynku?) i kraj zalewa powódź sztampowych projektów np. domków jednorodzinnych.

    Jakie jest Twoje doświadczenie? Czy większość klientów przychodzi do Ciebie z gotowym, nie najlepszym pomysłem („ooo taki jak ma sąsiad poproszę”) i nie daje się przekonać do czegoś innego? Czy może może Twoi klienci koncentrują się bardziej na funkcjonalności (a wygląd jest dla nich mniej istotny)?
    Domyślam się, że projekty dostosowane do lokalnych warunków i potrzeb klienta wymagają znacznie więcej wysiłku i z tego powodu są po prostu droższe. Może cena jest kluczowym elementem?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *