Retail Rocks! Aberdeen

Udostępnij

Zdecydowałem się napisać krótką notkę o przedsięwzięciu prowadzonym przez City Council (tutejszy urząd miejski) w ramach którego można stosunkowo łatwo uruchomić swój własny biznes.
Retail Rocks, bo o nim tu mowa, jest bardzo interesującym projektem, tyle, że pozostało niewiele czasu aby z niego skorzystać.

Jego głównym celem jest odnowienie centrum dzielnicy Torry poprzez stymulacje gospodarczą (uruchomienie kilku nowych placówek handlu detalicznego, np.: sklepów, restauracji).
Osoby które wygrają konkurs otrzymają:
1) dobrze ulokowaną powierzchnie za darmo przez 12 miesięcy,
2) wsparcie doradcze fachowców do 18 miesięcy, również za darmo,
3) pomoc w wyposażeniu sklepu, zatowarowaniu magazynu itd.

Aby przystąpić do projektu należy złożyć aplikację (czas na napisanie biznes planu będzie później).
UWAGA: nabór trwa do 28 stycznia 2011 do godziny 17.00

Wszystkie szczegóły na stronie projektu: http://www.retailrocksaberdeen.com/

7 przemyśleń nt. „Retail Rocks! Aberdeen

  1. Podchodzę dość sceptycznie do tego typu inicjatyw. Takie centralne planowanie w mikroskali.

  2. Ja to widzę jako dość efektywny sposób na pozytywne zmiany w lokalnej społeczności. Czemu myślisz o tym jako o centralnym planowaniu?

  3. Tak uważam gdyż rząd lokalny ingeruje w mechanizmy rynkowe. Popraw mnie jeśli się mylę ale dawanie komuś za darmo lokalu + dodatkowa pomoc to jest tworzenie nieuczciwej konkurencji dla obecnie działających sklepów/przedsiębiorstw. To jest przelewanie pieniędzy, które najpierw zabrano tym, którzy radzą sobie lepiej. Tak samo działają dotacje unijne dla przedsiębiorstw. To jest jak mit zbitej szyby.

  4. Przepraszam za późną odpowiedź, ale Twoja uwaga dotyczy ideii, czyli rzeczy podstawowych i wymaga obszerniejszej odpowiedzi.

    Popatrz na kontekst sytuacji: dzielnica Torry jest uważana za dzielnicę upadłą (problemy społeczne, problemy ekonomiczne, narkomania, przestępczość i wiele innych). Trwa to od wielu lat i naturalne jest, że jeśli urząd (ciężko znaleźć organizację pozarządową, która była by wstanie zgromadzić zasoby na taką realizacje) nie spróbuje rozwiązać tej sytuacji to będzie tylko gorzej. No i urząd próbuje. Ten projekt jest częścią większej strategii regeneracji miasta. W działania zostały włączone organizacje społeczne, podmioty biznesowe oraz społeczność lokalną.
    Brytyjczycy zdają sobie sprawę, że zmiany społeczne często są napędzane przez czynniki ekonomiczne. Postanowili rozpocząć odnowę od pobudzenia lokalnej gospodarki. Urząd ma lokale na Torry do których i tak dokłada (nikt nie chce ich wynająć) – udostępnia je więc, nie pobierając czynszu, organizuje fachowców (nie płaci im) którzy wesprą startujących przedsiębiorców wiedzą i doświadczeniem, oraz pomaga uzyskać inwestorów (tym samym niweluje ryzyka, które najczęściej doprowadzają do upadku nowe firmy w pierwszych dwóch latach istnienia).
    Spójrz na niektóre korzyści:
    – za 12 miesięcy lokale zaczną na siebie zarabiać (a przedsiębiorcy zaczną płacić podatki),
    – nowe miejsca pracy (nowe podatki plus mniej benefitów),
    – nowe serwisy dla lokalnej społeczności (plus wszystkie inne powiązane inwestycje),
    – „przeniesienie” zainteresowania klientów do dzielnicy w której normalnie by się nie pojawili (zmiana wizerunku),
    – inne.
    To wszystko powinno rozpocząć zmiany ekonomiczne, które będą stabilizować inne obszary.

    Czy ingeruje w lokalny rynek? A może jest jednym z graczy, który w ramach swoich kompetencji stara się osiągnąć cele jakie postawił przed nim ustawodawca.
    UK ma liberalną gospodarkę. A jednak co krok, co dwa potykasz się tutaj o parki biznesowe, w których przedsiębiorcy korzystają z różnego rodzaju ulg. Nieuczciwa konkurencja czy przemyślana strategia? 🙂

    Jeśli chodzi o środki unijne mam również niepochlebne zdanie – tutaj wydaję mi się, że mechanizm wygląda inaczej.

  5. Pozwolę sobie zacząć od końca i po części przyznać Ci rację. UK ma znacznie bardziej liberalną gospodarkę niż Polska co nie znaczy, że nie zdarzają się tam różne socjalno-etatystyczne pomysły. W prawdziwie liberalnej gospodarce rząd nie może być graczem gdyż sam ustala zasady gry. Jak widać skutek jest taki, że część graczy działa na innych zasadach niż pozostali. Czy to jest uczciwe? Mówisz, że tu i ówdzie są jakieś parki biznesowe. Zgaduję, że jest to coś na wzór naszych Specjalnych Stref Ekonomicznych. To teraz się Ciebie zapytam. Skoro te parki są takie dobre dla rozwoju gospodarki to dlaczego nie utworzyć jednego, wielkiego parku, który by swoim zasięgiem obejmował cały kraj?
    Co do samego projektu to trudno mi z tym polemizować gdyż jest to etatyzm pełną gębą. Powstaną nowe miejsca pracy, kolejne przedsiębiorstwa, 3 miliony mieszkań… Skąd pewność, że nowe miejsca pracy w tej dzielnicy nie spowodują utraty tych miejsc w dotychczas działających firmach? Jeśli Twoim zdaniem skutkiem tych działań będzie przeniesienie części klientów w inne miejsce to i przeniesie się część dochodów w dotychczasowych firmach. Myślisz, że te firmy nie będą musiały zacząć oszczędzać np. na etatach? Problem w tym, że długofalowych skutków takich działań państwa niemal nie sposób przewidzieć (ale dla polityków liczy się tu i teraz w postaci nowych miejsc pracy) ale jak pokazuje praktyka niemal zawsze prowadzi to do jakichś patologii.

    P.S.
    Nie masz pewności, że nowe lokale zaczną na siebie zarabiać za 12 miesięcy. Gdyby urzędnicy przyznający granty znali się na prowadzeniu firm to sami by je zakładali. No chyba, że w tych komisjach są przedsiębiorcy bezinteresownie chcący pomóc tej inicjatywie.

  6. To prawda, że zdażają się tutaj różne pokręcone socjalistyczne wynalazki, np. system benefitów (na szczęście Brytyjczycy wzieli się za porządki).

    Piszesz o parkach biznesowych, pytając czemu nie można zrobić takiego parku wszędzie – można – i jest to pomysł optymalny, o ile rząd państwowy jest wstanie wprowadzić niskie podatki.
    Tutaj mamy projekt prowadzony przez urząd miejski, który oczywiście ma wpływ na wysokość podatków, ale tylko tych lokalnych.
    Ma za to ogromny problem z „upadłą dzielnicą”, z który musi jakoś rozwiązać. Jak ma sobie z tym poradzić?

    P.S. Nie wiem czy klienci zostaną „przeniesieni” do nowych sklepów, piszę że skierują swoją uwagę na Torry i będą dostrzegać pozytywną zmianę (wpływ na wizerunek dzielnicy).
    Nie mam oczywiście absolutnej pewności, że lokalne zaczną na siebie zarabiać, ale biorąc pod uwagę ilość elementów wspierających nowych przedsiębiorców to prawdopodobne.
    Nie wiem jak wygląda skład komisji konkursowej oceniającej projekty – więc nie mogę Ci odpowiedzieć. Patrząc na organizacje zaangażowane w projekt wierzę, że będą to osoby o odpowiednich kwalifikacjach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *