Nie kaleczyć polska mowa…

Udostępnij

Dobra, poukładajmy sobie sprawę związaną języka polskiego. Tylko szybko, bo szkoda czasu, to przecież kolejna wrzutka polskiego rządu (jeśli ktoś ma pomysł co ma przykryć, to zapraszam do podzielenia się nim w komentarzach).

Tzw. minister Pani Mucha, domaga się, żeby nazywać ją ministrą. Nie jestem purystą językowym, nie uważam się za eksperta, sam zapewne popełniam błędy językowe, ale o odmianie uczyli nas w szkole podstawowej. W IV klasie jeśli mnie pamięć nie myli.

Po koleji:
Formy żeńskie od rzeczowników zazwyczaj tworzy dodając -a, lub -ka. Jednakże: nie powiemy o Premier Suchockiej „premiera”. Dlaczego? Bo premiera to pierwsze przedstawienie sztuki lub wyświetlenie filmu. Nie powiemy o pani kierownik „kierownica”, bo co to jest kierownica chyba wszyscy wiedzą. I nie powinniśmy mówić „ministra”. Dlaczego? Bo to odpowiedź na pytanie czyj? czyja? Czyja to aktówka? Ministra.

Niektórych rzeczowników formy żeńskiej nie da się odmienić zgodnie z powyższą zasadą. Dodajać końcówkę -ka uzyskujemy efekt zdrobnienia (np. kobyłka) lub też efekt języka potocznego (który może być czasem odebrany jako obraźliwy): dyrektorka, profesorka.

Proste? Nie twórzmy bytów ponad potrzebę.

Podsumuję powiedzonkiem z czasów szkolnych: „Naucz się koncówków, będziesz mieć piątków jak mrówków”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.