Archiwa kategorii: Obserwacje antropologiczne

Szkocka wycieczka

Udostępnij

Spotkałem dziś w mieście wycieczkę wracającą gdzieś z gór. Musiała być udana, ponieważ wszyscy jej uczestnicy byli czerwoni ze zmęczenia i zachlapani błotem.
W samym spotkaniu nie ma oczywiście nic nadzwyczajnego, za to widok, który ujrzałem wracając tą samą drogą kilka godzin później był już niezwykły. Zobaczcie sami 🙂

Buty, pozostawione dosłownie wszędzie...
... na chodnikach...
... na trawnikach...
...gdzie, kto stał...
... gdzie, kto się przebierał - dosłownie wszędzie.

Wszystko co zawdzięczamy Szkotom

Udostępnij

Pewnego dnia, w mojej szkole językowej, spotkałem sympatycznego, starszego Pana.
Szkota, o zachowaniu i ubiorze gentlemana. Przyprowadził swoją wnuczkę na zajęcia języka polskiego.

Ponieważ, biuro było jeszcze zamknięte, szybko nawiązaliśmy konwersację… która błyskawicznie zmieniła się w monolog (choć bardzo ciekawy, przyznam). Starszy Pan, okazał się bowiem dumnym, szkockim patriotą, który tego dnia postanowił wymienić mi, wszystkie rzeczy, które Świat zawdzięcza Szkotom 🙂

Z szybkością strzelającego karabinu maszynowego, wyrzucał z siebie kolejne nazwiska, fakty, daty:
Czy Pan wie, kto wynalazł telefon? Szkot proszę Pana! Niejaki Alexander Graham Bell, a fax? Wszyscy proszę Pana używają czasem faxu. Szkot proszę Pana, Alexander Bain się nazywał.
Znaczki pocztowe! James Chalmers. Opony! Szkot, John Boyd Dunlop. Rower! Szkot: Kirkpatrick Macmillan. Zapałki! Szkot, Issac Holden. Zamrażarka! Szkot, Wiliam Cullen. Lubi Pan telewizję? Proszę pamiętać, kto ją wynalazł. Szkot oczywiście: John Logie Baird.
Eko-no-mia, proszę Pana, nowoczesna ekonomia! Kto? Adam Smith. Bank centralny, angielski bank centralny – kto wymyślił, oczywiście, że Szkot! Wiliam Paterson! Dalej proszę Pana! Bankomat – Szkot, John Sherpherd-Barron. Banknoty? Szkot: John Law.
Czy Pan wie, co to malaria jest? A wie Pan kto wynalazł lekarstwo na malarie? Szkot proszę Pana, oczywiście że Szkot. George Cleghorn. Penicylina – Alexander Fleming. Kim on był? Oczywiście, że Szkotem.
Silnik parowy, jak wyglądał by świat, bez silnika parowego. Kto go stworzył, Szkoci proszę pana, Szkoci: James Watt i William Murdock.
A statek parowy? Tak proszę Pana, ma Pan rację, Szkoci: Patrick Miller i William Symington

Lista była bardzo długa 🙂 Odkrycia obejmowały naprawdę wiele dziedzin życia, nie wspominając już o takich wynalazkach jak tartan, golf i dobra wóda 😉
Niesamowite, nieprawdaż?

Invented in Scotland: Scottish Ingenuity and Invention Throughout the Ages
Wynalezione w Szkocji. Szkocka pomysłowość i inwencja w ciągu wieków.

Oczywiście, nie byłem wstanie zapamiętać tego wszystkiego, a nawet powoli zapomniałem o tym spotkaniu… aż natknąłem się na książkę „Invented in Scotland: Scottish Ingenuity and Invention Throughout the Ages„.
Książeczka w cenie 12.99 funtów opisuje najważniejsze szkockie wynalazki, wynalazców, poetów, filozofów oraz osiągnięcia ich kultury.

Każdy kto ja przejrzy, za każdym razem gdy usłyszy jeden ze stereotypów o głupich i nieokrzesanych szkockich góralach… popuka się po prostu w czoło.

Jaki z tego morał? Przecież my również mamy odkrywców, innowatorów, dowódców, myślicieli oraz polityków. Całe rzesze rozsądnych i dzielnych ludzi, którzy mieli ogromny wkład w to co dziś nazywamy nowoczesnym światem.
Różnica jest taka, że oni potrafią się nimi pochwalić w sposób rozsądny i efektywny, a my o nich zapominamy.

To nie komiksy o bluzgającym Chopinie powinny nas promować. Jeśli mamy wydawać pieniądze, wydajmy je mądrze.
Czy spotkałeś się kiedyś, Drogi Czytelniku z książeczką o naszych dokonaniach wydaną w kilkunastu językach (w tym również po polsku… bo większość z nas nie ma pojęcia o naszych osiągnięciach)? Dostępną w każdej ambasadzie? W każdym polskim sklepiku z pamiątkami? W każdym miejscu w Polsce gdzie pojawiają się zagraniczni turyści? Na każdych zagranicznych targach, festiwalach kultury? Książeczkę, która byłaby prezentem wręczanym przy każdej okazji: dyplomatom, artystom, pisarzom, managerom zainteresowanym inwestycjami w naszym kraju, aktorom… generalnie każdemu liderowi opinii, który jest wstanie przeczytać ze zrozumieniem tekst dłuższy niż strona A4.
Książeczkę którą moglibyśmy podarować naszym zagranicznym przyjaciołom?

Znasz taką? 🙂

Pipe Rock!

Udostępnij

Wiecie za co lubię Szkotów? Za ich przywiązanie do tradycji. Nie jest to jednak przywiązanie bezrozumne (w mojej definicji ograniczające rozwój i blokujące różnorodność), a raczej takie dające poczucie tożsamości i dumy.
Nie wyobrażam sobie np. ślubu, ważnej imprezy firmowej lub szkolnej bez widoku Szkotów w kiltach i bez dźwięku dud.
Kto z nas poszedłby na takie wydarzenie ubrany w strój regionalny (dajmy na to: Krakowiaka)?
My ubieramy się już w zunifikowane garnitury, oni pozostali wierni kiltom 🙂

Tradycyjne elementy, o których piszę, nie są dla nich czymś martwym. Oni nie oglądają tego w muzealnych gablotach. Myślę, że jest im to na tyle bliskie, że żyje i ewoluuje razem z nimi.

Słowa te mogę zilustrować dwoma nagraniami… bandu rockowego. Panowie kreatywnie wykorzystali swoje korzenie 🙂
Pierwszy utwór to „We Will Rock You”, drugi „Smoke On The Water and Thunderstruck” wykonane na dudach z perkusją i gitarami elektrycznymi.

Smacznego 🙂

Mały update: Stały Czytelnik donosi, że młodsze pokolenie uznaje chłopaków za „straszną wieś” 🙂 Dzięki Dźwiedź!

Modnie czyli pstrokato i paćkato :)

Udostępnij

Pamiętacie moje narzekania na modę aberdyńską (o tutaj i jeszcze tutaj)?

Dziś je dla Was zilustruję 🙂 Chociaż od razu muszę zastrzec dwie rzeczy: zdjęcia zrobiłem w sklepach trochę lepszych niż przeciętne oraz to, że na tych zdjęciach wszystko wygląda lepiej niż w rzeczywistości 🙂

Rzut oka w głąb sklepu.
Alejka.
Wystawa. Odważne zestawienie zimnego niebieskiego z wściekłym różem.

Co o tym sądzicie? Mirsz marsz czy po prostu Witold jest już dinozaurem? 🙂

The Green

Udostępnij

The Green - ta nazwa mówi sama za siebie.

Niepozorny kwartał. W samym środku miasta, a jednocześnie jakby na uboczu. Brzmi jak oksymoron? W Aberdeen wszystko jest możliwe 🙂
The Green leży praktycznie przy głównej ulicy miasta… tyle, że dobre kilka metrów poniżej poziomu drogi. W dodatku jest „schowany” za budynkami przy niej stojącymi. Tym sposobem jest odseparowaną enklawą w centrum miasta.

The Green nocą.
Cisza i spokój? To tylko pozory.

Mieszkałem tam przez kilka miesięcy… i momentami czułem się jakbym wrócił na studia 😉 Zapamiętałem The Green jako miejsce niekończącej się imprezy, której uczestnicy oddają się pijaństwu i studenckiej rozpuście.

Pod oknami naszej kuchni bytował Pan Żulik. Nasz własny Pan Żulik 🙂 Odkryliśmy go przypadkiem którejś niedzieli. Staliśmy przy oknie, patrząc na ulicę. Nagle, z krzaków rosnących w ogródku podniosła się wymiętolona i brudna postać. Kojarzycie bajki w których fakir, grając na fujarce, powoduje, że sznur unosi się wężowym ruchem ku niebu? Pan Żulik potrafił zrobić tę sztuczkę bez fakira 😉
Obróciła się. Zarośnięta gęba zmierzyła nas nieufnym, mętnym spojrzeniem.
Oczami wyobraźni widziałem malutkie trybiki kręcące się coraz szybciej w głowie Pana Żulika. Po chwili w jego oczach odmalował się wyraźny wyrzut: nigdzie chwili spokoju! Pan Żulik z niesmakiem na twarzy osunął się z powrotem do swojej zielonej kryjówki.

Oto prawdziwe oblicze The Green: rock and roll!

Pan Żulik, nie nastręczał problemów. Po prostu pasożycił się spokojnie pod naszymi oknami 🙂
No cóż, różni ludzie, różne gusta: jedni w ogródku hodują kury, inni wolą trzymać marchewkę, lub kalarepę. My mieliśmy naszego własnego Pana Żulika 🙂

Burka woman!

Udostępnij

Saad Haroon jest pakistańskim komikiem uprawiającym polityczną i społeczną satyrę. Z racji uprawianego zawodu dysponuje dużym dystansem do siebie i swojej kultury. Na swojej stronie internetowej pisze: © Saad Haroon – No rights reserved…I’m in Pakistan.. (w wolnym tłumaczeniu: © Saad Haroon – żadne prawa nie są zastrzeżone… Jestem w Pakistanie..). Hej! to prawie tak jak u nas: nie martw się prawami autorskimi – jesteśmy przecież w Polsce :]

Jakiś czas temu stworzył satyryczną wersję „Pretty woman” o kobiecie w burce… i ściągnął na siebie gromy bardziej konserwatywnej części muzułmańskiej społeczności. Został oskarżony o wyśmiewanie tradycji i dostarczanie nam, ludziom zachodu pretekstów i argumentów przeciwko ich zwyczajom.

Obejrzyjcie sami ten niebezpieczny materiał:

Sami powiedźcie: czy uśmiech, który z pewnością zagościł na Waszych twarzach jest radosny czy może szyderczy?

I’ll go home and practice flirting
With my living room curtain

Spotkanie biznesowe

Osób ze 40. Sympatycznie i profesjonalnie 🙂 Podchodzą do mnie dwie miłe Panie, jedna z niech wskazuje na moją plakietkę z nazwiskiem, a potem pokazuje swoją. Mamy takie same nazwiska! Druga Pani pokazuje swoją i znowu zaskoczenie! Dodam, że moje nazwisko jest typowo polskie, a meeting zdecydowanie tubylczy 🙂

Panie nie są Polkami… ale ich pradziadek był. Gdańszczanin. Jak wielu, wyemigrował. Panie zapytały jak prawidłowo wymawia się nasze nazwisko, opowiedziałem im też nieco o znaczeniu naszego nazwiska.

Spotkanie tak miłe, a zaskoczenie tak duże, że postanowiłem podzielić się z Wami relacją. Jak Wam się podoba cała historyjka? 🙂