Archiwa kategorii: Aberdeen

Układ zamknięty czyli polskie filmy w aberdyńskim kino?

ukladzamknietyPrzełom? 🙂 W kinie w Aberdeen puścili film polski (z angielskimi napisami): Układ zamknięty.

Film opowiada o trzech biznesmanach, którzy dzięki zaradności i pomysłowości stworzyli innowacyjne przedsiębiorstwo zajmujące się nowymi technologiami. Przedsiębiorstwo, które zostało zniszczone (wraz z ich życiem osobistym) przez przestępców zasiadających w organach państwowych.

Czytaj dalej Układ zamknięty czyli polskie filmy w aberdyńskim kino?

Demokracja po brytyjsku

SAMSUNGDostałem list od członka szkockiego parlamentu. Nie dlatego, żebym był jakoś specjalnie ważny, podejrzewam, że dostali go wszyscy mieszkańcy naszego bloku 🙂 Jak myślicie, co napisał do mnie parlamentarzysta? Poprosił o głos w wyborach? Obiecał mi lepsze jutro, zieloną wyspę lub rozbicie układu?

Nic z tych rzeczy. Poseł Kevin Stewart poinformował mnie, że w związku z ilością skarg jakie do niego napłynęły od mieszkańców naszego blokowiska, podjął stosowną interwencje. Ludzie skarżyli się, że mają utrudniony dostęp do kontenerów umożliwiających im segregowanie śmieci. Kevin wezwał właściwego urzędnika do rozwiązania problemu. Co więcej, czeka na informacje i aktywnie monitoruje jakie działania zostaną podjęte, aby ludzie mogli recyklingować swoje śmieci.
W załączeniu otrzymałem kopię jego listu do urzędu miejskiego – do wglądu.

SAMSUNGŚmieszne? Niepoważne? Parlamentarzysta powinien zajmować się poważniejszymi sprawami?
A może to jest właśnie to, co robić powinien? Ma służyć i rozwiązywać problemy swoich wyborców.
Wyborcy mają problem z „recycling facilities”? Zajmuje się więc segregacją śmieci, nie zapominając przy okazji „zaraportować” swoim potencjalnym wyborcom o podjętych działaniach. I nie jest to tutaj nic specjalnie niezwykłego.

Spotkaliście się kiedyś w Polsce, żeby poseł, radny czy jakikolwiek polityk informował Was o tym co aktualnie zrobił, aby żyło się Wam lepiej? 🙂

Przedświąteczne zakupy

SAMSUNGNo, wiem, że o świętach już dawno zapomnieliście. Ale w otchłani mojego blogowego zaplecza znalazłem parę fotek, które mogą Wam się spodobać.

Zrobiłem je w sklepie odzieżowym, jakoś przed świętami. Towary walają się po ziemi, spadają z półek, leżą w małych stosach na w kątach. Co tu się zdarzyło? Trzęsienie ziemi? Jakiś niegrzeczny malec pozrzucał wszystko z półek? Nic specjalnego się nie wydarzyło. Po prostu klienci nie mają w zwyczaju odkładać produktów na miejsce po przymierzeniu, lub gdy go upuszczą. Biorą nowe, a te leżące na podłodze im niespecjalnie przeszkadzają 🙂
A obsługa? Też im to specjalnie nie przeszkadza 🙂

Powinienem dodać, że takie obrazki to nie jest nic niezwykłego. Widzę je w każdym większym sklepie z odzieżą 🙂

Biblioteka – radość oka, radość głowy

Jakiś czas temu pokazałem Wam wnętrza biblioteki Uniwersytetu w Aberdeen. To miejsce gwaranuje nie tylko doznania intelektualne, ale również estetyczne. Zobaczie jak wygląda Aberdeen z siódmego piętra tego niezwykłego budynku 🙂

Smartfon niestety nie pozwala na oddanie przestrzeni jakiej się doświadcza stojąc przy bilbiotecznym oknie… 🙁

Szefie! Ja też wychodzę!

Po pracy, na przystanku spotkałem dwóch młodych Szkotów. Nawiązaliśmy sympatyczną rozmowę, przerwaną przyjazdem autobusu.

Szkoci usiedli w jego środkowej części, ja z samego końca. Gdy autobus zbliżał się do ich przystanku, podeszli do mnie się pożegnać. Pożegnanie, dodam, było całkiem wylewne 🙂.

Bardzo spodobało się to parze Afrykańczyków siedzącej przede mną. Dwa przystanki dalej, gdy wysiadali, chłopak entuzjastycznie zakrzyknął do mnie: „Szefie! Ja też wychodzę!” przystając, niedwuznacznie dając do zrozumienia, że oczekuje takiego samego pożegniania 🙂

Nie pozostawało nic innego jak serdecznie uścisnąć mu dłoń, życząc miłego wieczoru 🙂

Morska piana

Kilka dni temu wydarzyło się coś, czego nie pamiętają najstarsi ludzie w Aberdeen. Nocny sztorm wyrzucił na brzeg ogromne ilości piany, która pokryła domy, samochody i drzewa. Poniżej filmik z Fittie.

Skąd ta piana? Jajogłowi twierdzą, że silny wiatr wywołał duże fale, powietrze wymieszało się z organicznymi minerałami w morzu, doprowadzając do wytworzenia niezwykle gęstej piany. Jest też możliwe, że pomogły temu komórki fitoplanktonu w wodzie. Wytwarzają one śluz, który pod wpływem silnych wstrząsów mógł przekształcić się w pianę.

Teraz pozostaje nam tylko czekać na nową Afrodytę 🙂

Indyjska kuchnia czyli idli z chicken curry

Bharath w akcji 🙂
Jedna z zalet wspólnego mieszkania z ludzmi z innych kontynetów? Można spróbować świetnego domowego i orientalnego jedzenia 😉

Udostępnij

Po smakach Indii oprowadzają mnie moi przyjaciele: Bharath i Kamaraj. Prawidziwe indyjskie jedzenie jest piekielnie ostre. Tak ostre, że jeśli zapraszają mnie na luch, drastycznie ograniczają ilość przypraw, abym mógł go bezpiecznie zjeść 😉 Smak jest nieporównywalny do naszego jedzenia. Mieszanka ziół, których nazw nie jestem w stanie spamiętać gwaratuje doznania, których nie potrafię opisać 😀
Bharath powiedział mi, że każda gospodyni używa róźnej mieszanki zioł. Efekt? Gdy jedzie do swojej babci, jej jedzenie smakuje zupełnie inaczej, niż ta sama potrawa u jego mamy. Kamaraj za to zwrócił uwagę na leczniczą funcję ich przypraw: każda pomaga w jakimś aspekcie funkcjonowania ludzkiego organizmu lub zapobiega jakiejś chorobie.

Bharath i Kamaraj dziś przyrządzili idli z kurczakowym curry. Sami zobaczcie jak to wyglądało 🙂

Mieszanka czegoś co przypomina kus-kus, z dodatkiem różnych nasion suto doprawiona ziołami.
Masa jest formowana na kształt ciasteczek i gotowana w specjalnym naczyniu, na parze.
Gotowa potrawa razem z chicken curry.

Curry prawdopodobnie znacie. Zwrócicie uwagę na Idli: ogromnie popularna potrawa na południu Indii, spożywana tam w dużych ilościach.

Zapewniam, było pyszne. Dzięki chłopaki!