Udostępnij
Nie zagłosuję na PO, bo mam dość bezideowych cwaniaczków udających liberałów tak, tak o was mówię przyjaciele wujka kaszalota, omawiający legislacje, w tajemnicy, na cmentarzach.
Nie zagłosuję na PiS bo bolą mnie zęby jak widzę socjalistów pobrzękujących szabelką i obrażających się na dziennikarzy za nazwanie ich kartoflem.
Nie zagłosuję również na SLD, niedobitków obozu komunistycznej dyktatury, którzy nie posiadając już żadnego pomysłu na siebie, koncentrują się na obietnicy pokazania cyca (obejrzyj te wideo, jest ono idealnym symbolem polskiej polityki).
Z tych i innych powodów nie zagłosuję na pozostałe grupki, które z przyjemnością pokazałyby nam wszystko, za wyjątkiem merytorycznej pracy i realizacji programu wyborczego.
W takich sytuacjach zwykłem w ramach protestu głosować na Janusza Korwin-Mikke. Nie żebym jakoś specjalnie chciał jego zwycięstwa (w sumie to nie chciałbym powierzać mu naszego państwa), ale dlatego, że facet głosi poglądy, które stanowczo powinny być reprezentowane w polskim Sejmie.
W ten weekend nie pójdę na wybory. Kwoty (znane w mediach jako parytety) sprawiają że teatrzyk zwany wyborami przestał mieć jakikolwiek sens. Ich wprowadzenie traktuję jako oficjalne potwierdzenie, że nie liczą się poglądy, dorobek, wiedza, pomysł na Polskę. Teraz liczy się fakt posiadania fiutka albo waginy.
Czekam, aż nasi „inżynierowie dusz” sięgną po sprawdzone rozwiązania i wprowadzą model jedynej, prawdziwej demokracji. Swoją reprezentacje będą miały wtedy zapewnioną nie tylko kobiety, ale również cykliści, weganie, górnicy, hodowcy papryki, górale, Kaszubi i Bóg jeden wie kto jeszcze.
Tak w ogóle nie trzeba by robić wyborów. Wystarczyło by ustalić skład procentowy Parlamentu, a później zrobić losowanie. Efekt będzie podobny, a koszty znacznie mniejsze.
Ja się tak bawić nie będę. Zostaje w domu.