Zagłada ludzkości w 4 lata?

Udostępnij

Trzmiel
„Bzzzz, bęc, bęc, bzzzzz, bęc, bęc” – taki dźwięk obudził mnie w niedzielny poranek. Wielki trzmiel próbował wydostać się z mojego pokoju.

Okna ostatnio nie otwierałem, było ciut za zimno. Jak owad ten dostał się do mojego pokoju? Przezimował 🙂 Młode samice spędzają mrozy w bezpiecznych miejscach, wylatując na wiosnę, aby założyć gniazda. Wychodzi na to, że przez całą zimę mieszkałem z trzmielem… znaczy się z trzmielicą. Owada oczywiście wypuściłem, pomny prognozy jaką wygłosił Albert Einstein: „Kiedy wyginie pszczoła, rodzajowi ludzkiemu pozostaną już tylko 4 lata”.

Wielu z Was pewnie pomyślało, jak to możliwe, żeby taki mały robal miał taki wpływ na człowieka. Ano ma, pszczołowate (a więc i trzmiele) zapylają rośliny. I to wystarczy 🙂

My ludzie zachodu, uwierzyliśmy, że wiemy już wszystko. Że opracowaliśmy tak doskonałe leki, że nie zagrożą nam już praktycznie żadne choroby. Uwierzyliśmy, że poradzimy sobie z spadającymi na nas planetoidami, że jesteśmy o krok od zasiedlania Kosmosu. Uwierzyliśmy, że możemy kontrolować oraz dowolnie wpływać na środowisko naturalne.
Sen, przyznaję to piękny, ale przebudzenie może być bardzo nieprzyjemne.

Co się stanie gdy wyginą trzmiele? Część roślin może nigdy nie zostać zapylona: trzmiele latają w temperaturach niższych niż pszczoły, a ich aparat gębowy umożliwia im zapylanie roślin dla pszczół nieosiągalnych.
Czy jest to możliwe? Stosujemy herbicydy i środki owadobójcze, które zmniejszają ich populację. Znikają uprawy koniczyny, łubinu, komonicy i lucerny – głównych źródeł pożywienia trzmiela. Zabieramy im siedliska lęgowe. Podobno w ostatnich latach populacja trzmieli zmniejszyła się o 90%
Co się stanie gdy wyginą pszczoły? Nie trudno sobie to wyobrazić, jeśli weźmiemy pod uwagę, że owady te zapylają ok. 90% procent roślin które uprawiamy. Biolodzy twierdzą, że bez pszczół ludzkości zostanie 10 lat istnienia. Bez zapylania nie ma roślin, bez roślin nie ma życia.

To jest prawdziwe wyzwanie cywilizacyjne. Jak zmienić nasz sposób życia, jak zmienić nasze metody produkcji żywności, jak zmienić naszą gospodarkę w taki sposób aby nie eksploatowała środowiska naturalnego, ale z nim koegzystowała.
To jest coś, co wymaga przemyślanego wysiłku naukowców, biznesmenów i prawodawców.
Tylko jak tu ufać, że nasi rządzący poradzą sobie z tak skomplikowanym problemem, skoro nie dają sobie rady z wybudowaniem autostrady z jednego końca Polski na drugi?

Nie kaleczyć polska mowa…

Udostępnij

Dobra, poukładajmy sobie sprawę związaną języka polskiego. Tylko szybko, bo szkoda czasu, to przecież kolejna wrzutka polskiego rządu (jeśli ktoś ma pomysł co ma przykryć, to zapraszam do podzielenia się nim w komentarzach).

Tzw. minister Pani Mucha, domaga się, żeby nazywać ją ministrą. Nie jestem purystą językowym, nie uważam się za eksperta, sam zapewne popełniam błędy językowe, ale o odmianie uczyli nas w szkole podstawowej. W IV klasie jeśli mnie pamięć nie myli.

Po koleji:
Formy żeńskie od rzeczowników zazwyczaj tworzy dodając -a, lub -ka. Jednakże: nie powiemy o Premier Suchockiej „premiera”. Dlaczego? Bo premiera to pierwsze przedstawienie sztuki lub wyświetlenie filmu. Nie powiemy o pani kierownik „kierownica”, bo co to jest kierownica chyba wszyscy wiedzą. I nie powinniśmy mówić „ministra”. Dlaczego? Bo to odpowiedź na pytanie czyj? czyja? Czyja to aktówka? Ministra.

Niektórych rzeczowników formy żeńskiej nie da się odmienić zgodnie z powyższą zasadą. Dodajać końcówkę -ka uzyskujemy efekt zdrobnienia (np. kobyłka) lub też efekt języka potocznego (który może być czasem odebrany jako obraźliwy): dyrektorka, profesorka.

Proste? Nie twórzmy bytów ponad potrzebę.

Podsumuję powiedzonkiem z czasów szkolnych: „Naucz się koncówków, będziesz mieć piątków jak mrówków”.

Polska ambasada w Edynburgu

Udostępnij

Konsulat Generalny RP w Edynburgu.
Konsulat Generalny RP w Edynburgu.


W końcu nadszedł ten dzień. Dzień w którym przyszło mi załatwiać sprawy w polskiej ambasadzie 🙂

Jako, że nigdy nie miałem do czynienia z naszymi służbami dyplomatycznymi (ale za to całkiem sporo z naszymi urzędami) podeszłem to tego nieco nieufnie.

Pierwszy kontakt – mailowy. Odpisują szybko, merytorycznie i bardzo uprzejmie. To się chwali 🙂
Rejestracja przez internet. To się chwali 🙂
Wizyta w ambasadzie: sympatyczny urzędnik przyjął dokumenty, wytłumaczył co, gdzie, jak i na kiedy. W piętnaście minut wniosek na nowy paszport został złożony. To się chwali! 🙂

Krytykę zostawiam dla ludzi odpowiadających za podział środków na funkcjonowanie ambasad. Konsulat Generalny Rzeczypospolitej Polskiej w Edynburgu jest po prostu ciasny. Klientów obsługuje się zaledwie przy dwóch okienkach. Na spotkanie czeka się ponad miesiąc.
Biorąc pod uwagę ilu obywateli RP przebywa w Szkocji to niedopuszczalne. Ministrze Radosławie! Mniej czasu spędzać na Twitterze, a więcej nad budżetem Konsulatu w Edynburgu!

Muszę Wam powiedzieć o jeszcze jednej bardzo fajnej sprawie. O ludziach w kolejce 🙂 Życzliwi, uprzejmi i całkiem… fajni. Każdy kto jeździł za granicę z łatwością zrozumie moje zaskoczenie. Nie bez kozery jedną z podstawowych zasad emigracyjnych jest: „uważaj na Polaków”.
Czy to znak, że wreszcie zaczeliśmy się zmieniać?

Ludkom z Aberdeen chcę polecić studio fotograficzne gdzie można zrobić zdjęcia paszportowe (do paszportów biometrycznych) na miejscu i w rozsądnej cenie: Mnemonic Photography.

A dla tych, którzy dotrwali do tego miejsca mam bonus. Będąc na starym mieście zrobiłem kilka fotek telefonem. Smacznego! 🙂

P.S. Powiem Wam, że takie wydawanie paszportów to niezły biznes. Chyba sobie kiedyś jakieś państwo założe ;

Co Cię nie zabije to Cię wzmocni

Czuję, że muszę się wytłumaczyć z przerwy w upublicznianiu moich wykwitów intelektu (czytaj: postów).

Powód jest prozaiczny: kłopoty ze zdrowiem. Trochę poważniejsze niż bym się spodziewał, czasem zabierające siłę, czasem robiące nieco zamieszania w moim życiu.
Wszystko to może trochę potrwać, ale wiem, że mnie nie zabije 🙂 A jak to ludzie mówią, co nie zabija to….

Wychodzi na to, że będę zajebiście silny jak się to wszystko skończy 😀 😀 😀

Oferta bardzo specjalna :)

Udostępnij

WAŻNE!! Aby pomóc Grecji w kryzysie jest możliwość adoptowania Greka za jedne 500 €. Grek będzie robić za Ciebie wszystko, na co Ty nie masz czasu. Spać za Ciebie do jedenastej. Chodzić za Ciebie na kawę. Odbywać poobiednie sjesty. A wieczorem siedzieć za Ciebie w uroczej knajpce. Ja już adoptowałem – i mam luz: mogę teraz zasuwać w robocie od rana do wieczora!

Oferta ważna tylko do końca lutego – lub do wyczerpania zapasu Greków 🙂

Przyszło z Internetu, ponieważ nie chciałbym, żeby ktoś z moich Czytelników zmarnował tak wspaniałą okazę, wklejam 😛

My też mieliśmy swój Hogwart

Udostępnij

Na Wyspach Bergamutach
Podobno jest kot w butach,
Widziano także osła,
Którego mrówka niosła,
Jest kura samograjka,
Znosząca złote jajka,
Na dębach rosną jabłka
W gronostajowych czapkach,
Jest i wieloryb stary,
Co nosi okulary,
Uczone są łososie
W pomidorowym sosie
I tresowane szczury
Na szczycie szklanej góry,
Jest słoń z trąbami dwiema
I tylko … wysp tych nie ma.

„Na wyspach Bergamuta”, Jan Brzechwa.

Akademia Pana Kleksa. Pamiętacie jeszcze? 🙂

Prawda

Udostępnij

Józef Tischner mawiał, że są trzy prawdy: świenta prowda, tyż prowda i gówno prowda.
Dziś radość moich oczu, doszła do wniosku, że księżulo zapomniał o czwartej prawdzie: prawdzie Witoldowej 🙂, że oprócz Tischnerowskich jest jeszcze czwarta prawda: prawda Witoldowa 🙂

Nie wiem tylko gdzie ją ulokować – bliżej „świentej prowdy” czy raczej tej gównianej 😀 😀 😀

Przypadki Witolda

Udostępnij

To kolejny raz, gdy Witold wsiada do windy i wciska przycisk „Parter”. Winda zamiast na dół, jedzie na najwyższe piętro. Na samej górze, stoi ta sama, piękna dziewczyna, która pyta: „Znowu chciałeś jechać na dół?”

Nie zmyślam. Mam uroczą sąsiadkę do której zawozi mnie co jakiś czas niezbyt dobrze działająca winda. Najzabawniejsze jest to, że taka awaria zdarza się tylko wtedy gdy ona również czeka na windę na swoim piętrze.
W takich chwilach człowiek zaczyna żałować, że nie jest w pełni wolnym człowiekiem 😉