Archiwa tagu: Aberdeen

Offshore Europe

Udostępnij

offshore europe 2011

Wpadłem w ostatnich dniach na jedne z największych targów i wystaw w branży oil&gas: Offshore Europe2011.

Wrażenia? Jak na statku kosmicznym 😉 Wszystko się ładnie błyszczy i świeci, tyle, że nie za bardzo wiadomo do czego służy.

offshore europe 2011

offshore europe 2011

Na stoiskach silniki, świdry, rury, kable, modele statków, platform… ale to wszystko na nic. Największe zainteresowanie i tak przyciągnie stoisko z najciekawiej wyekwipowanymi hostessami 😉

offshore europe 2011

Rozwiązania autobusowe

Udostępnij

przystanek autobusowy w Aberdeen
Daszek z antenką.

Ile razy czekaliście na przystanku na opóźniający się autobus, zastanawiając się kiedy przyjedzie? Ile razy przyszliście na przystanek kilka minut za późno, zachodząc w głowę czy uda wam się jeszcze coś złapać?

W Aberdeen Szkoci rozwiązali te dylematy dość pomysłowo. Na wielu przystankach zainstalowali specjalne ekrany informujące jak długo trzeba czekać na kolejny autobus. Oczywiście, informacje są szacunkowe i podawane są na najbliższe kilka-kilkanaście minut, ale to w zupełności wystarcza. Informacje przekazywane są drogą radiową, stąd na przystankach antenki.

Jak się Wam podoba takie rozwiązanie? 🙂

I ty możesz być artystą

Udostępnij

Dzień wolnego należał mi się już od dawna. Postanowiłem się ukulturalnić i doskonałym towarzystwie wybrałem się do Aberdeen Art Gallery & Museum.

Sztuka, ale głównie ta nowoczesna. A to oznacza, że już od wejścia zostaliśmy zaatakowani nieprawdopodobną wprost ilością bohomazów, zepsutych przedmiotów, zardzewiałych rur i brudnych szmat. Sztuka przez duże SZ 🙂

sztuka nowoczesna, Aberdeen Art Gallery
Instalacje. Na pierwszym planie śpiworek.
Intelektualna głębia zamknięta w porcelanowych skorupach zastawy stołowej.

Stawałem przed każdą kolejną instalacją, plamą na płótnie i myślałem: I ty, Witold możesz być artystą.
Jako, że przekaz brudnego śpiwora rozciągniętego na podłodze czy też zastawy rozłożonej na stole okazał się dla mnie zbyt trudny, poprosiłem o wsparcie specjalistów skupionych w Loży Szyderców. Niestety i oni okazali się bezradni.

Loża Szyderców z profilu.
Nieco bardziej tradycyjnie.

Na szczęście w aberdyńskim muzeum jest parę pomieszczeń z sztuką, którą łatwiej mi docenić. Przenieśliśmy się tam i kontemplowaliśmy.

Chwila skupienia przed decyzją ostateczną...
Podoba się!

Z bardziej znanych malarzy znajdziecie tam impresjonistę Claude Moneta i Petera Bruegela.

La Falaise à Fécamp Claudie Monet
La Falaise à Fécamp. Claude Monet.
Zły Pasterz Peter Bruegel
Zły Pasterz. Peter Bruegel.

Obraz Moneta nie zrobił na mnie żadnego wrażenia, za to zachwyciłem się twórczością innego malarza, którego nazwiska teraz nie pomnę. Facet miał niezwykły dar: znajdował niezwykle piękne modelki 😉 i potrafił uchwycić ich piękno na swoich obrazach. Zerknijcie sami:

Fragmen obraz - wykadrowałem na najładniejszej dziewczynie 😉
Cygańska piękność.

Dla jego obrazów zdecydowanie warto odwiedzić Aberdeen Art Gallery & Museum. A jeśli zrobicie to „na dniach” zobaczcie koniecznie wystawę fotografii dzikiej natury. Niesamowite fotografie!

Romantyzm białych żagli

Udostępnij

Ruchliwy port w Aberdeen. Doki, nowoczesne statki, syreny, krzykliwe seagull’e. Jednym słowem epoka oil&gas w pełnej krasie.

I wystające zza magazynów… maszty. Maszty?

Natychmiast skręciłem w bok, przeszedłem przez jakąś niedomkniętą bramę i wyszedłem na nabrzeże:

żaglowiec, port w Aberdeen

żaglowiec w porcie w Aberdeen

Żaglowce, nawet te nowoczesne, mają w sobie coś wspaniałego, niezwykłego. Żaden współczesny statek tego nie ma 🙂

I jeszcze mi się przypomniała stara piosenka… gdzie ta keja…

Smacznego 🙂

Szkocka wycieczka

Udostępnij

Spotkałem dziś w mieście wycieczkę wracającą gdzieś z gór. Musiała być udana, ponieważ wszyscy jej uczestnicy byli czerwoni ze zmęczenia i zachlapani błotem.
W samym spotkaniu nie ma oczywiście nic nadzwyczajnego, za to widok, który ujrzałem wracając tą samą drogą kilka godzin później był już niezwykły. Zobaczcie sami 🙂

Buty, pozostawione dosłownie wszędzie...
... na chodnikach...
... na trawnikach...
...gdzie, kto stał...
... gdzie, kto się przebierał - dosłownie wszędzie.

Castle Gate – widok na City Council

Udostępnij

City Centre Castle Gate Aberdeen City Council
Centrum Aberdeen - Castle Gate.

Rzadziej piszę. Dużo pracy mam 🙂 Żeby nie było pusto z archiwum wyciągam zdjęcie centrum Aberdeen w zimowej szacie 🙂

Z Castle Gate mam dużo dobrych wspomnień: mieszkałem tam kilka miesięcy w… cytadeli, w bardzo doborowym towarzystwie.
Dodatkowo znajduje się tam świetne muzeum no i… moja ulubiona kawiarnia 🙂

Edukacja praktyczna po szkocku

Udostępnij

Tak się jakoś poukładało, że wczoraj miałem okazję być w miejscowym college’u na spotkaniu, z którego wnioskami chciałbym się z Wami teraz podzielić.

Już tłumaczę o co chodzi. Studenci college’u w ramach nauki, wybrali sobie istniejące projekty, inicjatywy lub firmy i przygotowali dla nich propozycje kampanii Public Relations.
Zorganizowali publiczną prezentacje i zaprosili na nią ludzi z zewnątrz (z projektów, które opisywali w swoich pracach) jako komisję oceniającą (pracuję jako wolontariusz w jednym z nich – dzięki temu i ja mogłem się tam znaleźć).
No i prezentowali… przyjmując rady i życzliwą krytykę od praktyków. I chcę Wam powiedzieć, że byłem mile zaskoczony poziomem prac młodych w sumie ludzi (na oko około 18-20 lat).

Nie wiem czy dostrzegacie kapitalność tego pomysłu: młodzi ludzie musieli wybrać sobie realnie istniejące przedsięwzięcia. Dowiedzieć się o nich jak najwięcej. Zastanowić się co jest ich celem i czego potrzebują aby go osiągnąć. Przygotować program, który im w tym pomoże. A później go sprzedać przed praktykami (często będącymi starymi wyjadaczami w danej branży).
Jednym słowem musieli zastosować swoją wiedzę teoretyczną w praktyce. I mogli zobaczyć tego efekt, tam na miejscu, w postaci zainteresowania lub znudzenia na twarzach komisji 😉

Któż z nas miał możliwość zrobienia czegoś takiego w polskiej szkole? Tak się akurat złożyło, że przez kilka lat uczestniczyłem w przedsięwzięciach związanych z praktyczną edukacją w Polsce. Gdy mówiliśmy o potrzebie upraktycznienia edukacji, powiązania jej z potrzebami rynku, dopuszczenia do szkół praktyków itd. najczęściej patrzono na nas jak na wariatów…

Wielu z nas żywi głębokie przeświadczenie, o wyższości polskiej edukacji. Niczym nie uzasadnione przeświadczenie, dodam. Jeśli ktoś miałby ochotę sprawdzić co warte są nasze uczelnie powinien sprawdzić ranking najlepszych uczelni na świecie. Nie jestem pewien czy w pierwszej setce znajdzie tam choćby jedną polską.
Edukacja wyższa w UK jest znaczenie bardziej kierunkowa, z licznymi elementami praktycznymi (realizowanymi, jak widać, z wykorzystaniem wiedzy ludzi działających na rynku).
I jako taka jest znacznie bardziej efektywna.

„Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie” – Andrzej Frycz Modrzewski, „O poprawie Rzeczypospolitej”, 1551 r.

Fuka! :)

Udostępnij

Jak to mówią nasi południowi sąsiedzi: „fúka”! Jednym słowem jest wietrznie.
A to oznacza, że w powietrzu lata wszystko, co tylko może się oderwać od ziemi (i oczywiście jest stosunkowo lekkie): gałązki, torby, liście, śmieci, piasek 🙂
Najśmieszniejsze, jest to, że świeci wspaniałe słońce. Spacer jednakże nie jest najlepszym pomysłem. Oczy natychmiast zostaną zatkane toną pyłu. Może się też zdarzyć, że cudem unikniemy śmierci uchylając się w porę przed lecącą w powietrzu… połamaną parasolką 😀

Z cytatów na dziś:
„Bloody bits of tree everywhere!”

Delfiny i wojna polsko-polska

Udostępnij

Dziś wziąłem udział w bardzo ciekawym wydarzeniu zorganizowanym w siedzibie SEPA. Miało one charakter krótkich prezentacji dotyczących programów i projektów związanych z regeneracją wybrzeża.
Na koniec zostaliśmy zaproszeni na krótki spacer do pozostałości po starym forcie (tzw. Torry battery) strzegącego kiedyś wejścia do portu.

W trakcie rozmowy o walorach przyrodniczych tego miejsca (oczywiście musiałem się pochwalić, że publikowałem już posty z zdjęciami fok i kormoranów :)), skonstatowałem że byłem wielokrotnie w tym miejscu, ale nigdy nie udało mi się zobaczyć delfinów.

Pięć minut później do ujścia portu wpłynęło małe stadko (ok. czterech, może sześciu osobników)… delfinów.
Ssaki te naprawdę mają w sobie coś niezwykłego. Przy każdym pojawieniu się delfina na powierzchni, grupa wydawała z siebie pomruk radosnego zadowolenia. Myślę, że moglibyśmy nawet wiwatować, gdyby tylko jakiś zechciał wyskoczyć w powietrze 😀
Natychmiast spróbowałem wykonać kilka fotografii. Mizerne efekty możecie zobaczyć poniżej (cóż, moja komórka to nie aparat… czas reakcji ma znacznie dłuższy niż czas jaki delfin przebywa na powierzchni)

Wejście do portu. Poniżej z innego podobnego zdjęcia wykadrowałem delfina.
Delfin w naturze.

Niestety radość z bliskiego spotkania z delfinami została zepsuta w chwili gdy dotarliśmy do Torry battery:

Oprócz tego napisu, w oczy rzucał się jeszcze inny, demaskujący rzekomy zawód Panny Kamili.

Język w jakim wykonano napis natychmiast został rozpoznany. Podszedł do mnie profesor lokalnego uniwersytetu z prośbą o tłumaczenie… i nie był on jedyną osobą, która tego dnia zapytała mnie o znaczenie tych słów…
Komentować tego nie muszę. Na pewno, każdy z Czytelników wnioski wyciągnie samodzielnie.