Wpisy otagowane ‘inne spojrzenie’

Filipika przeciw estetycznej ignorancji

poniedziałek, 23 Sierpień 2010

Udostępnij

Czytam sobie właśnie traktat Witruwiusza: „O architekturze ksiąg dziesięć” i krew mnie momentami zalewa :)
Jak to jest, że ten Waćpan starożytny rozumiał taką właśnie rzecz:

„Budynki prywatne będą wówczas celowo rozplanowane, jeśli się zwróci uwagę na to, w jakiej okolicy i w jakich strefach ma się je stawiać. Wydaje się bowiem, że inny typ budownictwa należy stosować w Egipcie, inny w Hiszpanii, nie taki sam nad Fontem, odmienny w Rzymie oraz w innych krajach i okolicach zależnie od ich właściwości, gdyż jedną okolicę nadmiernie nagrzewa słońce w swym biegu, inna znajduje się w znacznej od niego odległości, a jeszcze inna ma położenie pośrednie i klimat umiarkowany.”

a tę uważał za zupełnie podstawową:

Przy budowie należy uwzględniać: trwałość, użyteczność i piękno.

a nasze „architekty” nie potrafią tego wciąż zastosować? Budują np. kurpiowskie chaty w górach (notabene: jakiś czas temu mocno się natrudziłem, próbując wyjaśnić znajomej dlaczego budowa domu w stylu zakopiańskim w okolicy Andrychowa wydaje się być pomysłem lekko głupawym), zasypują kraj architektoniczną urawniłowką, nie zważając na przestrzeń historyczną, tradycję danego regionu, kalecząc przy tym straszliwie krajobraz.

Osobiście uważam, że niektórych architektów powinno się skazywać na dożywotnie mieszkanie w ich pudełkowato-cudacznych wykwitach.

Hough!

P.S. Jeśli nie za bardzo wiecie o czym mówię, polecam choćby pobieżną lekturę tego bloga. Jego właściciel zebrał z pomocą internautów zdjęcia obiektów architektonicznych… które nie śniły się nawet filozofom :)

Rozdział kościoła od państwa. Po polsku.

czwartek, 19 Sierpień 2010

Udostępnij

Reklama (?) na ścianie Przedszkola Samorządowego Nr 1 w Andrychowie.

Migawka z urlopu w Polsce, ilustrująca „naszą” wersję neutralności światopoglądowej instytucji publicznych :)

Srebrne kochanie

czwartek, 8 Lipiec 2010

Udostępnij

Czy wiecie co ma wspólnego moja szkoła językowa, most na rzece Dee, restauracja w porcie i katastrofa sprzed 134 lat?

Każda miejscowość ma swoją historię. Napisaną przez życie: piękną, straszną, czasem radosną i smutną. Miasto żyje. Wystarczy zatrzymać się, choć na moment, żeby ją usłyszeć.

The Silver Darling - restauracja w porcie.

The Silver Darling - restauracja w porcie.

W porcie, tuż za Footdee znajduje się restauracja serwująca niezłe (i nie tanie ;) ) frutti di mare – owoce morza. Jej nazwa: The Silver Darling jest nieco romantyczna i przypomina o ciężkiej pracy miejscowych kobiet.
Wielu Szkotów w Aberdeen przez lata żyło z morza. Nie muszę chyba nikogo przekonywać, że to ciężki i niebezpieczny kawałek chleba. Kobiety w tych czasach pracowały równie ciężko. To one wykonywały prace domowe oraz wychowywały dzieci. Oprócz rozlicznych gospodarczych obowiązków, wiele z nich zatrudniało się przy patroszeniu i skrobaniu srebrzystych śledzi. Nasze dzielne panie nazywano silver darlings (bardzo sympatyczne określenie, prawda? :) )

Fabryka śledzi od frontu.

Fabryka śledzi od frontu.

W tym miejscu, powinienem wspomnieć, o mojej szkole Easy English Aberdeen, która znajduje się w budynkach dawnej fabryczki (może powinienem napisać manufaktury), gdzie pracowały nasze „srebrne złotka”.

Sto lat temu rzeka Dee wyglądała zupełnie inaczej. Koryto od tego czasu zmieniło nieco swój bieg. Rzeka była szersza, nurt był szybszy. Nasza fabryka śledzi znajdowała się podobno na samym brzegu (dziś znajduje się kilkadziesiąt metrów od rzeki).
Nadszedł Post. Czytałem, że pogoda 5 kwietnia 1876 roku była typowo szkocka. Mogę wyobrazić sobie przenikliwy wiatr, niebo zasłane ciężkimi, ołowianymi chmurami, płatki mokrego śniegu wpadające do zimnego nurtu Dee. Ludzie wracali z Aberdeen do swojej rodzinnej wioski Torry. Aby dostać się na drugi brzeg, mieszkańcy używali promu. Myślę, że się spieszyli. W taką pogodę każdy przecież chciał jak najszybciej dotrzeć do domu.
Na pokład łodzi weszło siedemdziesięciu trzech ludzi. Przeciążony prom na środku rzeki obrócił się do góry dnem….
Rzeka pochłonęła trzydziestu dwóch pasażerów. Ich ciała wyrzuciła na brzeg. Dokładnie tam gdzie pracowały silver darlings.
Zmarli nie zaznali spokoju nawet po śmierci – dozorca tego terenu zaklina się, że ich duchy ciągle błąkają się po budynku fabryki śledzi…

Most Zwycięstwa na rzece Dee.

Most Zwycięstwa na rzece Dee.

Tragedia wstrząsnęła społecznością. W jej wyniku podjęto decyzję o budowie mostu. Victoria Bridge został oficjalnie otwarty 2 lipca 1881 roku.

Mam nadzieję, że po lekturze tego wpisu zgodzicie się ze mną, że każde, nawet pozornie zwykłe miejsce, może opowiedzieć nam jakąś interesującą historię. Wytłumaczyć dlaczego świat w którym przyszło nam żyć wygląda właśnie tak, a nie inaczej. Czasem ostrzec, a czasem przypomnieć o odpowiedzialności jaka na nas spoczywa (zarówno względem naszych przodków jak i przyszłych pokoleń).
Historia magistra vitae est, mawiali starożytni. Zgadzam się z nimi – historia jest prawdziwą nauczycielką życia.

Dziś będę Pytią i powiem Wam co będzie wynikiem głosowania

niedziela, 4 Lipiec 2010

Udostępnij

Będę nawet lepszy od Pytii, bo swoją przepowiednię wygłoszę bez uprzedniego żucia liści laurowych ;)

Mniej lub bardziej bezpośrednio zwycięski kandydat powie nam:

„A teraz drogie dzieci, pocałujcie misia w…”

Dupa Tuwima

środa, 16 Czerwiec 2010

Udostępnij

Są takie dni, że poezja wydaje się jedynym sposobem na delikatne skomentowanie rzeczywistości…
Wybaczcie mi dzisiejszy komentarz.


Absztyfikanci Grubej Berty
I katowickie węglokopy,
I borysławskie naftowierty,
I lodzermensche, bycze chłopy.
Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajką wytwornych pind na kupę,
Rębajły, franty, zabijaki,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Izraelitcy doktorkowie,
Widnia, żydowskiej Mekki, flance,
Co w Bochni, Stryju i Krakowie
Szerzycie kulturalną francę !
Którzy chlipiecie z “Naje Fraje”
Swą intelektualną zupę,
Mądrale, oczytane faje,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item aryjskie rzeczoznawce,
Wypierdy germańskiego ducha
(Gdy swoją krew i waszą sprawdzę,
Wierzcie mi, jedna będzie jucha),
Karne pętaki i szturmowcy,
Zuchy z Makabi czy z Owupe,
I rekordziści, i sportowcy,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Socjały nudne i ponure,
Pedeki, neokatoliki,
Podskakiwacze pod kulturę,
Czciciele radia i fizyki,
Uczone małpy, ścisłowiedy,
Co oglądacie świat przez lupę
I wszystko wiecie: co, jak, kiedy,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item ów belfer szkoły żeńskiej,
Co dużo chciałby, a nie może,
Item profesor Cy… wileński
(Pan wie już za co, profesorze !)

I ty za młodu nie dorżnięta
Megiero, co masz taki tupet,
Że szczujesz na mnie swe szczenięta;
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item Syjontki palestyńskie,
Haluce, co lejecie tkliwie
Starozakonne łzy kretyńskie,
Że “szumią jodły w Tel-Avivie”,
I wszechsłowiańscy marzyciele,
Zebrani w malowniczą trupę
Z byle mistycznym kpem na czele,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

I ty fortuny skurwysynu,
Gówniarzu uperfumowany,
Co splendor oraz spleen Londynu
Nosisz na gębie zakazanej,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item ględziarze i bajdury,
Ciągnący z nieba grubą rętę,
O, łapiduchy z Jasnej Góry,
Z Góry Kalwarii parchy święte,
I ty, księżuniu, co kutasa
Zawiązanego masz na supeł,
Żeby ci czasem nie pohasał,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

I wy, o których zapomniałem,
Lub pominąłem was przez litość,
Albo dlatego, że się bałem,
Albo, że taka was obfitość,
I ty, cenzorze, co za wiersz ten
Zapewne skarzesz mnie na ciupę,
Iżem się stał świntuchów hersztem,
Całujcie mnie wszyscy w dupę !…

Julian Tuwim

Polska nie wygrała II Wojny Światowej.

wtorek, 18 Maj 2010

Udostępnij

Do napisania tej notki sprowokował mnie artykuł na Pardonie.

W naszym kraju panuje mit Polski zwycięskiej – Polski która w sojuszu z aliantami wygrała II Wojnę Światową (bardzo eksponuje się na przykład informacje o militarnym zaangażowaniu Polaków – trzecia siła pod względem liczebności w sojuszu).
Miłe, ale zupełnie nieprawdziwe. Zestawienie choćby kilku informacji pozwala ocenić rozmiar hekatomby:
- straty ludzkie: ponad 6 milionów zabitych. Straciliśmy znaczna część inteligencji (co przeraża najbardziej zabitej w ramach planowanego wyniszczenia narodu). Notabene: nie wiem, dlaczego w dyskusji publicznej pomija się fakt, że spora część wymordowanej ludności żydowskiej była obywatelami polskimi.
- straty materialne – szacowane na 50 mld dolarów (według wartości 1939 roku).
- straty terytorialne: II RP miała 389 720 km², a PRL 322 577 km².

Tzw. koniec wojny przyniósł nam nową okupację – tym razem „bratnią”.
Proszę o łopatologiczne wytłumaczenie dlaczego nazywa się to zwycięstwem?

Symptomatyczne jest to, że tego rodzaju artykuły do niedawna nie były publikowane w mass mediach. Dziś, w 20 lat po odzyskaniu niepodległości prace będące w istocie prostym zestawieniem danych z trudem przebijają się do świadomości publicznej.
Kładę to na karb prania mózgów jakie urządziła nam najpierw komunistyczna cenzura, a potem nasza własna, rodzima… autocenzura.

W naszym kraju historia przestała być nauką, stała się „zbiorem klechd”. W imię „historycznego kompromisu” (czy jak tam ten zwierz się nazywa?), zakłamujemy ją, zamiast wyciągnąć z niej naukę na przyszłość.
Czas zmienić heglowską zasadę: „Opis nie zgadza się z faktami? Tym gorzej dla faktów” na zasadę wziętą z Jana 8,32 :)

Lacrimosa

poniedziałek, 3 Maj 2010

Udostępnij

Jesteśmy – jacy jesteśmy
Byliśmy – jacyśmy byli
Tę prawdę o sobie unieśmy
W tej krótkiej, danej nam chwili.
Będziemy – jacy zechcemy
Byle wiedzieć nam – czego chcieć,
Lecz – nie wiemy – czego nie wiemy,
Więc nie mamy – co chcemy mieć.
Mogliśmy, czego nie wolno,
Co wolno – nie chcemy móc.
Wolimy niewolę niż wolność,
W której nie ma o co łbem tłuc.
Więc będziemy – jacyśmy byli,
Więc jesteśmy – a jakby nas brak
(…)
Tym, co w szkarłatach, tym w kazamatach,
Tym, co w kapturach i tym na sznurach,
Tym, co w powozach i tym w powrozach

Lacrimosa, lacrimosa.

Sytuacja III RP.

sobota, 1 Maj 2010

Udostępnij

Chciałem napisać jakąś błyskotliwą analize ;) o sytuacji i perspektywach III RP. Po chwili zastanowienia, doszedłem do jednak do wniosku, że nie warto dublować pracy którą popełnili wcześniej inni.

Zapraszam do zapoznania się z poniższym (co prawda dotyczy innego państwa, ale… pewne analogie można dostrzec):

Fragmenty pochodzą z filmu Ostatni dzwonek.
Smacznego :)

Towarzysz Generał

wtorek, 16 Luty 2010

Udostępnij

O „człowieku honoru” powstało wiele książek, artykułów i filmów. Większość z nich miała charakter hagiograficzny. Dziś polecam głośny film prezentujący Towarzysza Jaruzelskiego z punktu widzenia ludzi z „drugiej strony barykady”.

Część 1, Część 2, Część 3, Część 4, Część 5, Część 6, Część 7, Część 8.

Smacznego.

17.02.2010: Mały update – znalazłem debatę o filmie. Warto zobaczyć, ponieważ pokazuje, na jakim poziomie jest publiczna debata o historii najnowszej (pomimo 20 lat niepodległości).

Towarzysz Generał Post scriptum: Część 1, Część 2, Część 3.

Niezbędnik studenta czyli: Never fear, the Union is here!

sobota, 6 Luty 2010

Udostępnij

Kilka miesięcy temu, Krzysztof popełnił tekst o tym, jak o studentów RGU zadbał ichniejszy samorząd.

Studenci mogli znaleźć ogłoszenia informujące możliwości darmowego otrzymania prezerwatyw.

Zacytuję notkę Krzysztofa (tłumaczenie fragmentu plakatu):
„W nastroju na małe rumpy pumpy? Skończyły się prezerwatywy? I teraz moje ulubione zdanie, które zachowam w oryginale: Never fear, the Union is here! Nie chcemy żebyś złapał czegoś niemiłego podczas pobytu na RGU, dlatego baw się bezpiecznie i pozwól nam wyposażyć cię w troszkę prezerwatyw!”

System działa sprawnie, o czym przekonał się autor – w tydzień po złożeniu zamówienia, otrzymał potrzebny mu stuff.

Co w związku z akcja? Głosy oburzenia? Artykuły w mediach? Krytyka? Interwencja władz uczelni?
E niee… tutaj raczej podchodzi się do takich spraw dość naturalnie. Studenci są dorośli i nikt się w hipokryzję nie bawi.
Prezerwatywy zresztą można dostać za darmo w każdej aptece. Lub kupić za funta w jednym z automatów dostępnych we wszystkich publicznych toaletach.

Wyobrażacie sobie* gdyby taką akcję zorganizował jakiś samorząd w Polsce?

*) autor był samorządowcem przez kilka lat i pomimo że ma dość bujną wyobraźnie, wyimaginować sobie takowej nie potrafi :)