Archiwa tagu: kobza

Tartan Day 2010

Udostępnij

Kilka dni ciszy na blogu związanych było z nadmiarem obowiązków zawodowych (tak, tak to jest eufemizm 😉). Znalazłem tylko nieco czasu na odpisanie komentującym.
Zawiedzionych brakiem wiadomości z krainy kiltów, przepraszam 🙂

Dziś zaprezentuję kilka fotek z Tartan Day – kilkudniowej imprezy organizowanej corocznie w wakacje. W tym roku większą jej część spędziłem w… Polsce na urlopie 🙂 Z tego względu jestem zmuszony do skoncentrowania się na kilku wybranych zdjęciach (jeśli się Wam spodoba, mogę nieco szerzej opisać imprezę z zeszłego roku).

Myślę, że wszyscy Czytelnicy wiedzą jak wygląda zespół Pipes&Drums (choćby z lektury tego bloga – pisałem o tym: tutaj i jeszcze tutaj). Zespoły te, w czasie większości koncertów plenerowych ustawiają się w bardzo charakterystyczny sposób. Dudziarze stają w kole, zwróceni do siebie twarzami. W samym centrum stoi/stoją dobosz z bębnem (jeśli werbli jest więcej, część z grających stoi w kole razem z dudziarzami). Zerknijcie na zdjęcia.

Dudziarskie kółeczko.

Nie wiem skąd się wziął ten zwyczaj. Może to jakaś tradycja, a może chodzi po prostu o korzystny efekt akustyczny?
W tym tłumie, żeby zdobyć jakieś fajne ujęcie zespołu z Perth musiałem wyleźć… na płot… umieszczony na całkiem wysokim murku. Jeśli na zdjęciach zobaczycie jakąś zdegustowaną/zaskoczoną/rozbawioną twarz zwróconą prosto w obiektyw, wiedzcie, że nie jest to spowodowane wątpliwymi walorami urody trzymającego aparat 😉.

Zespół z Perth. Po prawej _ten_ właśnie płotek.
Dudziarz.
Złapany w trakcie wybijania rytmu stopą.
Z profilu.
Kolejne zbliżenie.
Dobosz z centrum uwagi.

Siedząc na płocie zobaczyłem…

... kolejny zespół szykujący się do koncertu.
Słusznej postury dowódca zespołu.

Udało mi się do niego dotrzeć w czasie kiedy przygotowywał się do występu. Dzięki temu zaobserwowałem ciekawą rzecz. Szef zespołu podchodził do każdego kolejnego dudziarza i sprawdzał jakimś urządzeniem…. właściwie nie wiem co sprawdzał 🙂
Pomimo mojego obycia muzycznego :] wiem jak wygląda fortepian i byłem kiedyś nawet na koncercie harfowym przychodzi mi do głowy jedyne to, że mógł sprawdzać natężenie dźwięku (co by nam głów nie pourywało). Może któryś z przenikliwych czytelników będzie wstanie rozwikłać zagadkę?

Każdy dudziarz został sprawdzony.
... takim właśnie urządzeniem.

A na koniec krótki filmik. Udało mi się zarejestrować technikę walenia w bęben. Smacznego.



Jaki z niego morał? Nawet w bęben trzeba umieć tłuc 🙂

Nuta szkocka

Udostępnij

Jakiś czas temu popełniłem krótką notkę o szkockiej muzyce dudziarskiej.
Merytorycznie napomniany przez Daerisa obiecałem, że napiszę dłuższego posta o szkockich dudach. O obietnicy… cały czas pamiętam 🙂

Dziś jednak wpadł mi w ręce, kawałek Scotland The Brave The Meeting Of The Waters – nagrany w niezłej jakości.

Serdecznie zapraszam do wysłuchania. Smacznego 🙂

A na deser taki klimatyczny filmik (z szkockimi górami i zamkami):

Lubicie dźwięk kobzy?

Udostępnij

No cóż, pewnie nie 🙂 Zakochać się w nim można dopiero, kiedy gra kilkanaście kobz na raz.
Szczególnie, jeśli znajdują się rękach specjalistów z zespołu wojskowego The Gordon Highlanders.
O jednostce i jej związkach z Aberdeen opowiem innym razem – dziś zaproponuję tylko obejrzenie i wysłuchanie widowisk w wykonaniu rzeczonego zespołu.

Wersja formalna połączona z prezentacją tańców szkockich:

Show na ulicy:

A na deser… moja ulubiona melodia w wykonaniu 700 (słownie: siedmiuset kobziarzy) w Calgary z 2006 roku:

Smacznego 🙂