Archiwa tagu: mądrość życiowa

Nigdy nie cofaj ręki czyli drobiazgi w komunikacji międzykulturowej.

Udostępnij

Ruchliwa ulica. Dwóch młodych Hindusów stoi z boku. Rozmawiają o czymś cicho. Trzymają się za delikatnie ręce.

Co przychodzi Wam do głowy gdy opisuję tę scenkę? 🙂

Jeśli jesteś mężczyzną i twój przyjaciel z Indii złapie cię w trakcie rozmowy za rękę… nigdy jej nie cofaj. Właśnie odruchowo okazał ci swoją przyjaźń bez żadnych podtekstów, oczywiście 🙂

Znacznie ciekawiej może wyglądać kwestia twoich relacji jeśli jesteś kobietą. Hindusi należą do zupełnie innej kultury i niektórzy z nich mogą zachowywać się (dla nas)… niekonwencjonalnie.
Znajoma opowiadała mi o koledze ze studiów z którym omówiła przy kawie projekt na zajęcia. Rzeczony kolega zapytał kiedy może przedstawić ją swoim rodzicom i był autentycznie zdziwiony kiedy dowiedział się, że na ślub nie ma co liczyć 🙂

Nie ma kultur lepszych czy gorszych. One są po prostu inne.

Srebrne kochanie

Udostępnij

Czy wiecie co ma wspólnego moja szkoła językowa, most na rzece Dee, restauracja w porcie i katastrofa sprzed 134 lat?

Każda miejscowość ma swoją historię. Napisaną przez życie: piękną, straszną, czasem radosną i smutną. Miasto żyje. Wystarczy zatrzymać się, choć na moment, żeby ją usłyszeć.

The Silver Darling - restauracja w porcie.
The Silver Darling - restauracja w porcie.

W porcie, tuż za Footdee znajduje się restauracja serwująca niezłe (i nie tanie 😉 ) frutti di mare – owoce morza. Jej nazwa: The Silver Darling jest nieco romantyczna i przypomina o ciężkiej pracy miejscowych kobiet.
Wielu Szkotów w Aberdeen przez lata żyło z morza. Nie muszę chyba nikogo przekonywać, że to ciężki i niebezpieczny kawałek chleba. Kobiety w tych czasach pracowały równie ciężko. To one wykonywały prace domowe oraz wychowywały dzieci. Oprócz rozlicznych gospodarczych obowiązków, wiele z nich zatrudniało się przy patroszeniu i skrobaniu srebrzystych śledzi. Nasze dzielne panie nazywano silver darlings (bardzo sympatyczne określenie, prawda? 🙂 )

Fabryka śledzi od frontu.
Fabryka śledzi od frontu.

W tym miejscu, powinienem wspomnieć, o mojej szkole Easy English Aberdeen, która znajduje się w budynkach dawnej fabryczki (może powinienem napisać manufaktury), gdzie pracowały nasze „srebrne złotka”.

Sto lat temu rzeka Dee wyglądała zupełnie inaczej. Koryto od tego czasu zmieniło nieco swój bieg. Rzeka była szersza, nurt był szybszy. Nasza fabryka śledzi znajdowała się podobno na samym brzegu (dziś znajduje się kilkadziesiąt metrów od rzeki).
Nadszedł Post. Czytałem, że pogoda 5 kwietnia 1876 roku była typowo szkocka. Mogę wyobrazić sobie przenikliwy wiatr, niebo zasłane ciężkimi, ołowianymi chmurami, płatki mokrego śniegu wpadające do zimnego nurtu Dee. Ludzie wracali z Aberdeen do swojej rodzinnej wioski Torry. Aby dostać się na drugi brzeg, mieszkańcy używali promu. Myślę, że się spieszyli. W taką pogodę każdy przecież chciał jak najszybciej dotrzeć do domu.
Na pokład łodzi weszło siedemdziesięciu trzech ludzi. Przeciążony prom na środku rzeki obrócił się do góry dnem….
Rzeka pochłonęła trzydziestu dwóch pasażerów. Ich ciała wyrzuciła na brzeg. Dokładnie tam gdzie pracowały silver darlings.
Zmarli nie zaznali spokoju nawet po śmierci – dozorca tego terenu zaklina się, że ich duchy ciągle błąkają się po budynku fabryki śledzi…

Most Zwycięstwa na rzece Dee.
Most Zwycięstwa na rzece Dee.

Tragedia wstrząsnęła społecznością. W jej wyniku podjęto decyzję o budowie mostu. Victoria Bridge został oficjalnie otwarty 2 lipca 1881 roku.

Mam nadzieję, że po lekturze tego wpisu zgodzicie się ze mną, że każde, nawet pozornie zwykłe miejsce, może opowiedzieć nam jakąś interesującą historię. Wytłumaczyć dlaczego świat w którym przyszło nam żyć wygląda właśnie tak, a nie inaczej. Czasem ostrzec, a czasem przypomnieć o odpowiedzialności jaka na nas spoczywa (zarówno względem naszych przodków jak i przyszłych pokoleń).
Historia magistra vitae est, mawiali starożytni. Zgadzam się z nimi – historia jest prawdziwą nauczycielką życia.