Archiwa tagu: niezależność

To co w Szkotach cenię najbardziej

Szkoci mają jedną cechę, którą szczególnie lubię: duże poczucie naturalnej swobody i luzu. Fajnie się ona objawia na różnych sytuacjach dnia codziennego.

…któregoś dnia zostałem prawie rozjechany przez przygarbioną i pomarszczoną staruszkę pędzącą na… hulajnodze 🙂 🙂 🙂 Dosłownie w ostatniej chwili uskoczyłem przed jej pojazdem z chodnika na schody prowadzące do biblioteki.

… patriotyczne święto szkockie. Rekonstrukcja jakiegoś ważnego wydarzenia historycznego. Tłum gęstnieje, emocje zaczynają wzbierać. Na murek wdrapuje się jakiś mężczyzna po 40-dziestce i zaczyna głośno śpiewać szkocką pieśń. Tłum przyjmuje go życzliwie nagradzając go gromkimi brawami. Oficjele czekają z rozpoczęciem, aż skończy śpiewać.

… ta sama impreza – już na starcie przestają działać mikrofony (czym się oczywiście nikt, absolutnie nie zestresował). Nikt nie słyszy co mówi burmistrz. Ktoś z tłumy krzyczy: „Głośniej!”. Burmistrz resztę swojego przemówienia dosłownie wykrzyczał 🙂

… muzyk na ruchliwym placu. W rękach gitara, mikrofon podpięty do wzmacniacza i głośników. Śpiewa profesjonalnie. To co było przed chwilą centrum placu, zamienia się natychmiast w miejsce kontemplowania muzyki. Ludzie siadają tam gdzie stali i… słuchają (nie skąpiąc przy okazji funtów).

Poniżej kilka fotek zrobionych telefonem (przepraszam za słabą jakość) z ilustrujących ostatnią obserwację.

Parada paćkatych krów

Udostępnij

Edynburska starówka. Piękna, zabytkowa z niezwykłą atmosferą. XVII-wieczne kamienice, zaułki, tajemnicze bramy, brukowane uliczki.

Sztuka w najczystszej postaci.

I nagle stajemy twarzą w twarz ze SZtuką (tak, tak nieprzypadkowo przez duże SZ). Sztuką nowoczesną. Jak przystało na prawdziwą sztukę, przyciąga uwagę. Może szokować. Nie pozostawia nas obojętnymi. Przewraca nasze poczucie estetyki do góry nogami.
Jakiej odwagi i niezależności trzeba, aby tak wymalować krowę! Zwróćcie uwagę jaką głębie wyrazu osiągnął artysta, precyzyjnie operując całą paletą kolorów. Pamiętacie treblinki do kombajny z filmu Bareji?
Taaak, to jest Sztuka.

Właśnie opisałem Wam, drodzy Czytelnicy jedną z wystaw plenerowych o nazwie Krowia Parada (ang. Cow Parade). W ramach tego wydarzenia na ulicach miast pojawiają się modele krów naturalnej wielkości. Każdy model jest inaczej upaprany farbą, bo robią to dzieci i lokalni artyści 🙂
Gwoli kronikarskiego obowiązku, odnotuję, że cała zabawa zaczęła się w 1998 roku w Zurychu, a w 2005 roku dotarła do Warszawy. Edynburg został opanowany przez stado około 100 osobników rok później.

Nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności wpadłem jeszcze na dwie.

Zadajecie sobie pytanie: czemu krowy? Bo budzą pozytywne skojarzenia… no i nikt nie spodziewa się spotkać krowę w wielkim mieście (sztuka musi zaskakiwać, pamiętacie?)

No dobra, powyżywałem się, to teraz wsadzę łyżkę miodu (no niech będzie, że dwie) do beczki dziegciu 😉 Turyści lubią takie wydarzenia: robią zdjęcia, starają się znaleźć wszystkie krowy, biznes się kręci, media mają newsy, artyści zajęcie, krowy są licytowane, a pieniądze przeznaczane na jakieś zbożne cele 🙂

No więc ogólnie nie jest źle 🙂 Co nie znaczy, że nie mogę czasem opróżnić moich torebek jadowych :>