Archiwa tagu: piękno

I ty możesz być artystą

Udostępnij

Dzień wolnego należał mi się już od dawna. Postanowiłem się ukulturalnić i doskonałym towarzystwie wybrałem się do Aberdeen Art Gallery & Museum.

Sztuka, ale głównie ta nowoczesna. A to oznacza, że już od wejścia zostaliśmy zaatakowani nieprawdopodobną wprost ilością bohomazów, zepsutych przedmiotów, zardzewiałych rur i brudnych szmat. Sztuka przez duże SZ 🙂

sztuka nowoczesna, Aberdeen Art Gallery
Instalacje. Na pierwszym planie śpiworek.
Intelektualna głębia zamknięta w porcelanowych skorupach zastawy stołowej.

Stawałem przed każdą kolejną instalacją, plamą na płótnie i myślałem: I ty, Witold możesz być artystą.
Jako, że przekaz brudnego śpiwora rozciągniętego na podłodze czy też zastawy rozłożonej na stole okazał się dla mnie zbyt trudny, poprosiłem o wsparcie specjalistów skupionych w Loży Szyderców. Niestety i oni okazali się bezradni.

Loża Szyderców z profilu.
Nieco bardziej tradycyjnie.

Na szczęście w aberdyńskim muzeum jest parę pomieszczeń z sztuką, którą łatwiej mi docenić. Przenieśliśmy się tam i kontemplowaliśmy.

Chwila skupienia przed decyzją ostateczną...
Podoba się!

Z bardziej znanych malarzy znajdziecie tam impresjonistę Claude Moneta i Petera Bruegela.

La Falaise à Fécamp Claudie Monet
La Falaise à Fécamp. Claude Monet.
Zły Pasterz Peter Bruegel
Zły Pasterz. Peter Bruegel.

Obraz Moneta nie zrobił na mnie żadnego wrażenia, za to zachwyciłem się twórczością innego malarza, którego nazwiska teraz nie pomnę. Facet miał niezwykły dar: znajdował niezwykle piękne modelki 😉 i potrafił uchwycić ich piękno na swoich obrazach. Zerknijcie sami:

Fragmen obraz - wykadrowałem na najładniejszej dziewczynie 😉
Cygańska piękność.

Dla jego obrazów zdecydowanie warto odwiedzić Aberdeen Art Gallery & Museum. A jeśli zrobicie to „na dniach” zobaczcie koniecznie wystawę fotografii dzikiej natury. Niesamowite fotografie!

Filipika przeciw estetycznej ignorancji

Udostępnij

Czytam sobie właśnie traktat Witruwiusza: „O architekturze ksiąg dziesięć” i krew mnie momentami zalewa 🙂
Jak to jest, że ten Waćpan starożytny rozumiał taką właśnie rzecz:

„Budynki prywatne będą wówczas celowo rozplanowane, jeśli się zwróci uwagę na to, w jakiej okolicy i w jakich strefach ma się je stawiać. Wydaje się bowiem, że inny typ budownictwa należy stosować w Egipcie, inny w Hiszpanii, nie taki sam nad Fontem, odmienny w Rzymie oraz w innych krajach i okolicach zależnie od ich właściwości, gdyż jedną okolicę nadmiernie nagrzewa słońce w swym biegu, inna znajduje się w znacznej od niego odległości, a jeszcze inna ma położenie pośrednie i klimat umiarkowany.”

a tę uważał za zupełnie podstawową:

Przy budowie należy uwzględniać: trwałość, użyteczność i piękno.

a nasze „architekty” nie potrafią tego wciąż zastosować? Budują np. kurpiowskie chaty w górach (notabene: jakiś czas temu mocno się natrudziłem, próbując wyjaśnić znajomej dlaczego budowa domu w stylu zakopiańskim w okolicy Andrychowa wydaje się być pomysłem lekko głupawym), zasypują kraj architektoniczną urawniłowką, nie zważając na przestrzeń historyczną, tradycję danego regionu, kalecząc przy tym straszliwie krajobraz.

Osobiście uważam, że niektórych architektów powinno się skazywać na dożywotnie mieszkanie w ich pudełkowato-cudacznych wykwitach.

Hough!

P.S. Jeśli nie za bardzo wiecie o czym mówię, polecam choćby pobieżną lekturę tego bloga. Jego właściciel zebrał z pomocą internautów zdjęcia obiektów architektonicznych… które nie śniły się nawet filozofom 🙂

Moda w Aberdeen

Udostępnij

Młoda dziewczyna idzie Union Street – główną ulicą Aberdeen. Różowe włosy, jasne, niemalże białe brwi. Gałobitnie czerwona podkoszulka, kuse, czarne getry. I trampki. Fioletowe ze złotym znaczkiem „Nike”.

Jaka jest moda w Aberdeen? Nie wiem. Ale wyraźnie dostrzegam jeden trend: musi być jaskrawo, błyszcząco, w miarę możliwości paćkato i jarmarcznie. No i obowiązkowo w czarnych, obcisłych getrach 🙂