Archiwa tagu: Piktowie

Piktowie – malowani wojownicy

Udostępnij

Piktyjski kamień z Aberlemno. Źródło: Wikipedia.

Piktowie, nieco tajemniczy lud (prawdopodobnie celtycki) zamieszkujący niegdyś tereny dzisiejszej Szkocji. Rzymianie nazywali ich picti (łac. malowani) ze względu do zamiłowania na tatuowanie i malowanie swoich ciał.
Po Piktach nie zostało wiele: nieco rzymskich i anglosaskich przekazów, lista ich królów spisana w Średniowieczu oraz całe mnóstwo kamieni pokrytych tajemniczymi znakami.

Dlaczego dzisiaj piszę o Piktach? Wracając z Edynburga przesiadałem się w Dundee. Na dworcu wpadła mi w ręce ulotka „PICTAVIA – the land of Picts” reklamująca pewne muzeum. A w niej zobaczyłem obrazek z alfabetem ogamicznym, które to miało zostać znalezione na wielu piktyjskich kamieniach.

Zaraz, zaraz, pomyślałem – coś mi tu nie gra – jakiś czas temu widziałem news w archeowieściach. Wojciecha Pastuszka donosił o brytyjskich naukowcach, którzy proponują uznać znaki ryte na kamieniach (m.in. te właśnie zygzaki, dyski i węże) za pismo Piktów. Specjalistą od wymarłych języków nie jestem, więc nie wiem jak (i czy) zapisywali swój język. Może po prostu używali pisma ogamicznego i swoich własnych symboli?

Jedno jest pewne. Byli dzielnymi wojownikami, którzy oparli się rzymskiej potędze. Wiemy, że byli świetnymi metalurgami, rzemieślnikami oraz zajmowali się również szeroko pojmowaną sztuką. Ich organizacja społeczna stała na wysokim poziomie. Około V w.n.e. zostali schrystianizowani przez Kolumba i Niniana obwołanych później świętymi katolickimi.
W 843 roku stworzyli ze Szkotami Królestwo Alby (łac. Scotia) i… ślad po nich zaginął.

Dzień Świętego Andrzeja

Udostępnij

Flaga Szkocji, tzw.: Saltire. Biały krzyż Świętego Andrzeja na błękitnym tle.

Dziś mamy 30 listopada. Dzień patrona Szkocji. Jeśli pozwolicie, opowiem Wam nieco makabryczną historię o tym jak dzień Świętego Andrzeja stał się szkockim świętem 🙂

Dawno, dawno temu, w pierwszym wieku naszej ery żył pewien mnich. Nazywał się Regulus. Pewnego dnia otrzymał polecenie od anioła, aby zebrać szczątki Andrzeja – apostoła i przenieść je na koniec świata.
Regulus starał się z pewnością zebrać wszystkie szczątki, ale udało mu się zabrać z grobu jedynie ząb, rzepkę, kość przedramienia i trzy palce.

Rampant Lion - szkocka królewska flaga urzędowa.

Przypadkiem dotarł do Szkocji, do Kilrimont gdzie zdeponował szczątki. Z tej okazji miejscowość otrzymała nową nazwę Saint Andrews.
W 736 roku król Piktów Angus MacFergus obwołał Andrzeja Apostoła patronem Szkocji.

W czasie bitwy z wojskami Northumbrii król Angus modlił się do Św. Andrzeja o wsparcie. Nagle na błękitnym niebie ukazał się krzyż z białych chmur. Piktowie zinterpretowali to jako znak przepowiadający zwycięstwo. Po wygranej bitwie umieścili krzyż na swojej fladze.

Lew na wybiegu.

Skoro jesteśmy przy flagach to chciałbym krótko o Rampant Lion. Jest to szkocka królewska flaga, która bywa traktowana na równi z Saltire. Niezgodnie z prawem 🙂 Aktem z 1672 roku flaga ta jest zastrzeżona dla ściśle określonych wysokich urzędników państwowych. Używanie jej przez osoby nieupoważnione (jak na przykład na zdjęciu powyżej) jest łamaniem prawa i traktowane jako uzurpacja.

A skoro już jesteśmy przy szczątkach, rozczłonkowywaniu i relikwiach, chciałbym zaproponować Wam piosnkę Jacka Kaczmarskiego pt. „Przyczynek do legendy o Św. Jerzym”.

Smacznego 🙂

Dunnottar Castle

Udostępnij

Pisać bloga o Szkocji i nie napisać o Zamku Dunnottar (a w zasadzie jego ruinach) to rzecz niepodobna. To jeden z najsłynniejszych szkockich zamków. Zamki w Szkocji to w ogóle bardzo wdzięczny temat: jadąc, niemalże co kilka kilometrów można zobaczyć jakąś malowniczą ruinę, wieżę lub zrewitalizowany zamek zamieniony na muzeum lub hotel.

Dunnotar Castle - Zamek na wysokim klifie
Dunnotar Castle - zamek na wysokim klifie
Zamek Dunnotar - jedna z dwóch dróg do zamku. Dostępu broni dobrze ufortyfikowan wieża
Zamek Dunnotar - jedna z dwóch dróg do zamku. Dostępu broni dobrze ufortyfikowan wieża

Dunnottar Castle znajduje się w północno-wschodniej Szkocji, nad morzem Północnym. Dziś możemy podziwiać już tylko jego efektownie położone ruiny: na małym, wysuniętym w morze cyplu na szczycie wysokich, pięćdziesięcio-metrowych klifów. Na ich szczyt prowadzą tylko dwie ścieżki: jedna ze strony lądu, druga od strony morza. Obie były zabezpieczone fortyfikacjami.
Kiedyś była to twierdza niemalże nie do zdobycia, o ważnym znaczeniu strategicznym. Kto kontrolował Dunnottar Castle kontrolował szlaki morskie i lądowe (np. Causey Mounth). O jego pozycji, niech świadczy fakt, że to tutaj ukryto Regalia Szkocji (korona królewska, miecz i berło).

Dunnotar Castle - widziany z drugiej strony zatoczki.

Jako pierwsi jego położenie docenili Piktowie zakładając na półwyspie fortyfikacje. Prawdopodobnie z to właśnie z języka Piktów wywodzi się nazwa zamku (Dun – siła).
Zamek ten był areną wielu krwawych bitew: oblegali go Wikingowie, kręcił się koło niego Wallace (a jak pamiętacie z filmu, gdzie się kręcił William tam spokojnie nie było), związany jest z punktem zwrotnym w historii Angielskiej Wojny Domowej, bombardował go Cromwell.
W jego murach gościli ludzie którzy zapisali się w historii Szkocji: Donald II, William Wallace, Maria I Stuart, Robert I Bruce, Święty Ninian czy też Król Charles II.

Z okien zamku ciągle rozpościerają się wspaniałe widoki.
Z okien zamku ciągle rozpościerają się wspaniałe widoki.

Ruiny które zachowały się do dziś pochodzą głównie z XVI-XVII w. (najstarsze fragmenty fortyfikacji pochodzą z XIV w.).

W tym miejscu duchów jest tak dużo jak zamków w Szkocji: w browarze pląta się duch dziewczynki w zielonej sukience, duch psa myśliwskiego biega po okolicznych polach, a i na ducha Wikinga natknąć się czasem można. Niestety, nie mam żadnego fajnego zdjęcia ducha.

W pobliżu Dunnottar znajduje się małe turystyczne miasteczko zwane Stoneheaven. Jak dla mnie jest zdecydowanie przereklamowane. Jedyną fajną rzeczą w Stoneheaven jest mały port rybacki.

Odpływ.
Odpływ.
To jest... ok, nie wiem co to jest, ale to jest druga fajna rzecz w Stoneheaven :)
To jest... ok, nie wiem co to jest, ale to jest druga fajna rzecz w Stoneheaven 🙂

Od miasteczka do zamku prowadzi wąska ścieżka biegnąca na skraju urwiska. Widoki z niej naprawdę zapierają dech w piersiach!

Widoki przynajmniej jak z Azji.
Widoki przynajmniej jak z Azji.
Dowód pragmatyzmu Szkotów. Oto pomnik poświęcony pamięci walczących w wojnach. Hurtem. Jedyny jaki spotkałem. Na szczycie górki, daaaleko za miastem.
Klify...
Klify...
....a na klifach mieszkają setki ptaków.
....a na klifach mieszkają setki ptaków.
Ich skrzek słychać z odległości kilkuset metrów. Żeby tylko to urocze stadko, nie zechciało przelecieć nam nad naszymi głowami...
Ich skrzek słychać z odległości kilkuset metrów. Żeby tylko to urocze stadko, nie zechciało przelecieć nam nad naszymi głowami...

Entropce dziękuje za udostępnienie wybranych zdjęć.