Archiwa tagu: przyroda

Animal Planet: wybrzeże w Aberdeen

Udostępnij

Wiecie co jest fajnego w spacerowaniu po Aberdeen? Zawsze coś się wydarzy.

Małe stadko kormoranów.

A to się człowiek potknie o fokę, konchę albo jakąś piraniopodobną rybę znajdzie, a to go seagull napadnie albo jeleń na niego ryknie (no to może nie do końca Aberdeen… ale nie będziemy dziś zwracać uwagi na szczegóły 🙂).

Stadko małych kreaturek na plaży.

Ostatnio na plaży spotkałem stadko malutkich…. istotek 🙂 Z daleka wyglądały jak małe okruszyny, które bawią się z falami z berka: raz je gonią, raz przed nimi uciekają.

Pora na ewakuację.
Czas wyżerki!

Zdałem sobie sprawę, że obserwuję jakiś gatunek brodzących ptaszków (nie mam pojęcia jak się nazywają, ale zagadnę o to mojego znajomego przyrodnika Zapytałem Jana Zielińskiego, który na podstawie zdjęć, stwierdził, że prawdopodobnie chodzi o Piaskowca (Calidris alba) należącego do rodziny bekasowatych (Scolopacidae). Janku, dziękuję! ), które właśnie urządzają sobie piknik na plaży (korzystając z dobrodziejstw jakie przynoszą im fale).

Brodząc z godnością.

Kiedy biegają wyglądają prześmiesznie, kiedy brodzą okazują się być całkiem ładnymi zwierzątkami 🙂
Najfajniejsze jest to, że zagrożone przez wodę, albo Witolda nie odlatują, ale… odbiegają. I są tak szybkie, że musiałbym zatruchtać żeby je dogonić.

Mam co prawda mniejsze nogi od Ciebie, ale szybciej nimi przebieram!
OK, na koniec zagadka: który z nich jest największym kozakiem?

Aberdyńskie „białe”wieczory

Udostępnij

W Szkocji wszystko jest troszkę inne: ludzie, zwyczaje, jedzenie, światło. Tak, dobrze przeczytaliście, światło też 🙂

Aberdeen leży dalej na północ niż na przykład Moskwa. Inna szerokość geograficzna powoduje, że promienie słońca padają tutaj pod innym kątem niż w Polsce. Powodowało to (szczególnie w pierwszych dniach po przyjeździe) że np. światło w godzinach popołudniowych mój organizm interpretował jako pochmurny ranek.

Zaletą mieszkania na tej szerokości geograficznej jest możliwość czytania książek przy dziennym świetle po godzinie 22:00.
Nie wierzycie? Spójrzcie na zdjęcie 🙂

Park w centrum miasta. Godzina ok. 22:30.

Animal Planet, oddział Cairngorms

Udostępnij

Godzinę drogi autem od Aberdeen znajdują się góry Cairngorms. Piękne, surowe, pokryte górskimi wrzosami, niezwykle bogate przyrodniczo zostały objęte specjalną ochroną. W 2003 roku szkocki parlament stworzył tutaj Park Narodowy Cairngorms.

O tym, jak niezwykłym przyrodniczo są obszarem przekonał mnie ten widok:

Tam, na łące...
Ciut bliżej.
To zdecydowanie nie jest stado krów 🙂
To dzika banda Jeleni Szlachetnych 🙂

Zobacz inne przejawy szkockiej przyrody:
* Seagull, czyli szkocki gołąb,
* Konchy Morza Północnego,
* Animal Planet, oddział Aberdeen.

Bestiariusz z Aberdeen

Udostępnij

Ostatnio staję się monotematyczny. Ciągle o zwierzętach piszę. Postanowiłem to zmienić. Dziś dla odmiany napiszę… o… ooo… książce. Tak, to będzie dobre. Napiszę o książce ze zwierzętami 🙂
Ale za to jakiej! Takiej prosto z XII wieku.

Bestiariusz z Aberdeen. Piękny przedstawiciel ilumowanych, średniowiecznych bestiariuszy, będących mieszanką literatury dydaktycznej, moralizatorskiej z opracowaniem naukowym. Bestiariusze były wzorowane, na greckim dziele Physiologus z II w. Zawierały opisy zwierząt, drzew, skał wraz z komentarzem wprowadzającym w dogmaty wiary chrześcijańskiej. Kompendium ówczesnej wiedzy – taka Wikipedia offline 🙂
Nie zdziwcie się jeśli na kartach zobaczycie smoka lub jednorożca. Przecież każdy szanujący się średniowieczny skryba wiedział, że takie zwierzęta istnieją, tyle, że są bardzo rzadkie.

A więc zaczynamy zwiedzanie średniowiecznego ZOO. Szanowni Państwo na prawo widzimy…

Ten słoń nazywa się Bombi. Ma trąbę lecz na niej nie trąbi...
Dzik jest dziki, dzik jest zły, Dzik ma bardzo ostre kły...
Lew ma, wiadomo, pazur lwi, Lew sobie z wszystkich wrogów drwi...
Urocza hiena. Myślę, że nie jeden polityk, mógłby przyjąć ją za swój herb.
Jan Parandowski zapewniał w swojej Mitologii, że satyr jest idealnym kompanem zabaw.
Dzieeewice... wyyystąp!
Leucrota, bestiariusz, Aberdeen, Szkocja
To zwierze nazywa się Leucrota czyli... eee... Leucrota 🙂

Uniwersytet w Aberdeen w ramach The Aberdeen Bestiary Project zdigitalizował księgę (to właśnie stamtąd zajumałem większość obrazków – reszta jest z Wikipedii). Dzięki temu możecie obejrzeć całe średniowieczne ZOO sami i to nie ruszając się z przed komputera.
Do części zdjęć opisów dostarczył mi jak zawsze niezawodny Jan Brzechwa.

Animal Planet, oddział w Aberdeen

Udostępnij

Pamiętacie jak pisałem, że Aberdeen swoje zalety odsłania dopiero przy bliższym poznaniu?

Jak często zdarza Wam się natknąć w Waszym mieście na delfina? Albo na fokę? 🙂

Foki na wyspie na rzece Don. Jakieś 100 metrów dalej znajduje się jedna z głównych dróg w mieście.
Z daleka przypominają ślimaki-pomrowy, z bliska wyglądają trochę bardziej fokowato 🙂

Zdjęcia zrobiła moja Entropka. Ot, wyszła na spacer i potknęła się o foki 😉

Konchy Morza Północnego

Udostępnij

Morze Północne. Zimne, ciemne, burzliwe. Spacerując po jego plażach, pamiętając w dodatku dość ubogie zasoby rodzimego Bałtyku, nie spodziewamy się znaleźć niczego ciekawego. Błąd! James Błąd!

Bałtyk jest morzem o niskim zasoleniu które determinuje jego bogactwo biologicznie. Wytrzymacie krótki wykład? Morze Bałtyckie leży w północnej części strefy umiarkowanej i jest morzem chłodnym. Niskie temperatury spowalniają procesy parowania – spowalniając w ten sposób zasalanie wód. Dodatkowo do tego niewielkiego morza wpada ok. 250 rzek. Jednocześnie wymiana wód z akwenami o większym zasoleniu jest nieznaczna – Bałtyk jest połączony z nimi kilkoma płytkimi cieśninami. To właśnie niskie zasolenie, niska temperatura oraz zanieczyszczenia zubażają biotop Bałtyku.

Zasolenie Morza Północnego jest znacznie większe (i jest to już inna dzielnica zoogeograficzna – dzielnica borealna). Nie jest na pewno rajem dla konchologów, ale ciekawe okazy muszli (konch) można znaleźć nawet podczas spaceru na plaży. Dowody przedstawiam poniżej.

Trochusy, Aberdeen, lipiec 2009.
Wieżycznik, 40 mm, Aberdeen, lipiec 2009.

Nie udało mi się zdobyć okazów dużych. Aczkolwiek mam pewność, że takowe gdzieś tam, w głębinach są (muszle np. wieżyczników potrafią osiągać wielkość kilkunastu centymetrów).

Ensis ensis zwana brzytwą morską lub okładniczką. 172 mm, Aberdeen, lipiec 2009.
Zdjęcie tego samego okazu brzytwy morskiej od strony przedniej.

To jest bardzo ciekawa muszla. Podejrzewam, że większość z Czytelników nie miała nigdy okazji jej oglądać. Równie ciekawy jest styl życia jej właściciela. Małż ten żyje na dnie, poniżej strefy pływów. Zakopuje się w piasku za pomocą specjalnej nogi, tkwi w nim pionowo (nierzadko na głębokości 40 cm!) na zewnątrz wystawiając tylko syfony 🙂
Niezagrzebany, zaatakowany przez drapieżnika, ucieka z prędkością odrzutową 😉 – wystrzykuje z syfonu wodę pod ciśnieniem.

Nazwa brzytwa morska jest zasadna – jej brzegi bywają bardzo ostre. W tropikach tzw. ludy pierwotne używały mięczaków z tej rodziny jako noży rytualnych 🙂

Seagull

Udostępnij

Duże, silne, bezczelne, odważne i zarazem ostrożne. Nie pozwalają spać, kwicząc zawzięcie od bladego świtu. Przyprawiają o ból głowy służby porządkowe rozwalając kontenery ze śmieciami. Nie, nie, ten post nie jest o brytyjskich nastolatkach…

Przedstawiam Wam skrzydlatego terrorystę, ptaszysko charakterystyczne dla północnej Szkocji, przerośniętą mewę o jastrzębim spojrzeniu (i pomysłach).
Szanowne Panie, Szanowni Panowie oto sigal (a w zasadzie seagull)!

Zrobić takiemu zdjęcie jest sprawą niełatwą. Natychmiastowo orientuje się, że człowiek na niego patrzy (nie mówiąc już o wycelowaniu w niego aparatu) i odlatuje…

Zawarłem z jednym (a może z jedną? cholera wie, mewy nie są dymorficzne płciowo) mały układ. On/ona/toto pozwoliło mi robić sobie zdjęcia w zamian za możliwość łapczywego zeżarcia mojej kanapki. Poniżej zdjęcia:

Nie dajcie się zwieść łagodnemu wyglądowi tego osobnika! Ta mewa wygląda łagodnie bo zamieniła się w wzorowego sępa. Naprawdę, miała w tym momencie coś z mojego psa 😀
Ostrożna: nie chciała podejść zbyt blisko. Nie bała się, gdyż chwile później, gdy odwróciłem wzrok, natychmiastowo zamieniła się w jastrzębia próbując wydrzeć mi moją kanapkę z rąk!

Mówiłem już, ze to dupne ptaszysko? Zrobiłem zdjęcia tej mewy na tle standardowej płytki kanalizacyjnej. To powinno dać Wam jakieś wyobrażenie o jej rozmiarach. A osobnik ten wcale, nie należał do największych jakie spotkałem…