Archiwa tagu: różnice kulturowe

Pipe Rock!

Udostępnij

Wiecie za co lubię Szkotów? Za ich przywiązanie do tradycji. Nie jest to jednak przywiązanie bezrozumne (w mojej definicji ograniczające rozwój i blokujące różnorodność), a raczej takie dające poczucie tożsamości i dumy.
Nie wyobrażam sobie np. ślubu, ważnej imprezy firmowej lub szkolnej bez widoku Szkotów w kiltach i bez dźwięku dud.
Kto z nas poszedłby na takie wydarzenie ubrany w strój regionalny (dajmy na to: Krakowiaka)?
My ubieramy się już w zunifikowane garnitury, oni pozostali wierni kiltom 🙂

Tradycyjne elementy, o których piszę, nie są dla nich czymś martwym. Oni nie oglądają tego w muzealnych gablotach. Myślę, że jest im to na tyle bliskie, że żyje i ewoluuje razem z nimi.

Słowa te mogę zilustrować dwoma nagraniami… bandu rockowego. Panowie kreatywnie wykorzystali swoje korzenie 🙂
Pierwszy utwór to „We Will Rock You”, drugi „Smoke On The Water and Thunderstruck” wykonane na dudach z perkusją i gitarami elektrycznymi.

Smacznego 🙂

Mały update: Stały Czytelnik donosi, że młodsze pokolenie uznaje chłopaków za „straszną wieś” 🙂 Dzięki Dźwiedź!

Nigdy nie cofaj ręki czyli drobiazgi w komunikacji międzykulturowej.

Udostępnij

Ruchliwa ulica. Dwóch młodych Hindusów stoi z boku. Rozmawiają o czymś cicho. Trzymają się za delikatnie ręce.

Co przychodzi Wam do głowy gdy opisuję tę scenkę? 🙂

Jeśli jesteś mężczyzną i twój przyjaciel z Indii złapie cię w trakcie rozmowy za rękę… nigdy jej nie cofaj. Właśnie odruchowo okazał ci swoją przyjaźń bez żadnych podtekstów, oczywiście 🙂

Znacznie ciekawiej może wyglądać kwestia twoich relacji jeśli jesteś kobietą. Hindusi należą do zupełnie innej kultury i niektórzy z nich mogą zachowywać się (dla nas)… niekonwencjonalnie.
Znajoma opowiadała mi o koledze ze studiów z którym omówiła przy kawie projekt na zajęcia. Rzeczony kolega zapytał kiedy może przedstawić ją swoim rodzicom i był autentycznie zdziwiony kiedy dowiedział się, że na ślub nie ma co liczyć 🙂

Nie ma kultur lepszych czy gorszych. One są po prostu inne.

Kranówka na stole czyli jak chlor tworzy różnice międzykulturowe ;)

Udostępnij

Krótko po przyjeździe do Szkocji, zostałem zaproszony na lunch u pewnej szkockiej rodziny. Jeden z obecnych gości poprosił o wodę. Pani domu bez zastanowienia wstała, wzięła szklankę i napełniła ją… wodą z kranu.
Zdębiałem 🙂
Gość tymczasem podziękował pani domu uroczym uśmiechem i z zadowoleniem zaspokoił pragnienie.

Podanie w Polsce komukolwiek wody z kranu byłoby grubym nietaktem. Ten zwyczaj pozostał nam chyba po PRLu. Kranowa woda miała kiepski smak (wciaż jest mocno chlorowana!), zdarzały się zanieczyszczenia bakteriologiczne…
Tutaj, Szkoci piją wodę prosto z kranu. Wszędzie i zawsze. Zdarzyło mi się dostać kilkukrotnie kranówkę w restauracji 😉
Szkocka woda kranowa ma ma niezłe walory smakowe 🙂 Szczególnie ta z aberdyńskiego kranu (poważnie – jest bardzo miękka).

Czy mogę poprosić o szklankę wody?

Królestwo za szatę!

Udostępnij

Zakupy w Aberdeen kojarzą mi się trochę z zakupami w PRL 😉 Ilekroć, idę na zakupy kupuję nie to co chcę, lecz to co uda mi się kupić.
Dzisiaj dla przykładu planowałem kupić kurtkę i kilka par spodni, a wróciłem z dwiema białymi koszulami 😀

Przyczyny oczywiście są skrajnie różne. W PRL-u powodem były niedobory wynikające z miażdżącej przewagi socjalistycznej myśli ekonomicznej nad kapitalistyczną :]
W Aberdeen głównym powodem jest obowiązująca moda.

Taaak, tak, wiem, wiem, to nie moda jest problemem. Problemem jest po prostu mój gust. Nie przepadam dla przykładu za fioletowymi, skrzącymi się garniturami sprzedawanymi w zestawie z żółtym krawatem 😉

Można oczywiście znaleźć ubrania w bardziej konserwatywnych fasonach i stonowanej kolorystyce, lecz jest to niełatwe zadanie (przynajmniej dla mnie). Tego rodzaju produkty, niestety, należą często do wyższej półki cenowej.

Zerknij też na:
* Moda w Aberdeen,
* Wyprzedaż! Sales! Sales!

Moda w Aberdeen

Udostępnij

Młoda dziewczyna idzie Union Street – główną ulicą Aberdeen. Różowe włosy, jasne, niemalże białe brwi. Gałobitnie czerwona podkoszulka, kuse, czarne getry. I trampki. Fioletowe ze złotym znaczkiem „Nike”.

Jaka jest moda w Aberdeen? Nie wiem. Ale wyraźnie dostrzegam jeden trend: musi być jaskrawo, błyszcząco, w miarę możliwości paćkato i jarmarcznie. No i obowiązkowo w czarnych, obcisłych getrach 🙂

Znać język Szekspira to być, albo nie być

Udostępnij

„Oczywistych oczywistości” pisać nie zamierzam. Bez znajomości języka tubylców (choćby minimalnej) człowiek jest obywatelem IV kategorii. Spora część Polaków z zacięciem godnym lepszej sprawy swój angielski sprowadza do pięciu zwrotów: hello, tea time, tea time! TEA TIME!!, bye.
Dlaczego tak się dzieje? Oto jest pytanie….