Archiwa tagu: rybactwo

Footdee

Udostępnij

Aberdeen może się wydawać surowym, niespecjalnie interesującym miastem. Swoje zalety odsłania dopiero przy bliższym poznaniu.

Footdee.

Jednym z najciekawszych miejsc, które odkryłem na początku swojej przygody ze Szkocją jest stara rybacka osada Footdee (zdrobniale nazywana Fittie).
Dziś znajduje się w granicach miasta Aberdeen: na końcu nadmorskiej promenady, wciśnięta pomiędzy ruchliwy port a morze, leży mała, jedyna osada, zamieszkała przez nieugiętych Galów, która wciąż stawia opór.. wróć! to nie ta bajka… bzzz.. bzzz… portowa wioska.
Zbudowano ją (a jakżeby inaczej) z granitu. Wokół trzech niewielkich placyków stoją urocze domki. Wszystkie przykryte kamiennymi dachami (specjalny rodzaj dachówki wykonany z łupka). Footdee jest tak niewielkie, że można je obejść w 5 minut 🙂

Małe domki, małe okienka, kamienne daszki... tylko hobbitów brakuje 🙂

Wchodząc do osady za plecami zostawia się XXI wiek. Za nami są statki, kontenery, tiry, autobusy, skrzeczące mewy, cały ten miejski ruch i gwar. Przed nami plac z XIX-wiecznym, kamiennym kościołem na środku. Cisza i spokój. Oraz przesympatyczni mieszkańcy, którzy nie gniewają się nawet na turystów, zaglądających im do okien. Inna sprawa, że nie sposób obejrzeć Footdee nie zaglądając komuś przypadkiem do kuchni 🙂 Po prostu okna, co charakterystyczne, nie zasłaniane firankami, znajdują się idealnie na wysokości oczu.

Galeria Sztuki Bardzo Współczesnej.
Galeria Sztuki Bardzo Współczesnej.

Na przeciwko domków, są ogródki. Można w nich znaleźć… stare szopy, inne rozpadające się budy (niektóre przyznam, bardzo malowniczo), sznurki na pranie oraz prawdziwe kolekcje najbardziej tandetnych gadżetów ogrodowych jakie możecie sobie wyobrazić 🙂
Na prawo śliczne, zadbane domki, ławeczki (zaaranżowane np. z jakiegoś kamiennego elementu architektonicznego), zgrabne brukowane uliczki, na lewo maciupki ogródek z odrapaną, zagraconą budą oraz paskudnym, plastikowym krasnalem (tudzież z innym wątpliwym estetycznie tuzinem łabędzi, fontann i innych elementów małej architektury).
Przyznaję, wygląda to niesamowicie klimatycznie 🙂 To chyba taka lokalna konkurencja (kto wstawi i wyeksponuje więcej paskudnych rupieci). Hmm… może nie aż taka lokalna, w Polsce, do niedawna wygrywał ten, kto wywiesił najwięcej, możliwie największych, maksymalnie gałobitnych anten satelitarnych. Z dwojga złego wolę kontemplować pułk krasnali ogrodowych 😀

Ławeczka. Tylko jak na niej wyciąć 'kocham Ewkę'?
Ławeczka. Tylko jak na niej wyciąć 'kocham Ewkę'?

Całe Footdee to trzy urokliwe placyki: North Square, South Square i Pilot Square. Nazwy, co prawda niezbyt romantyczne, ale przyznacie, że bardzo praktyczne. Dwóch pierwszych tłumaczyć nie trzeba. Na trzecim placyku domki są większe, częściej piętrowe. To tutaj mieszkali piloci – ludzie wprowadzający statki do portu. Jako przedstawiciele bardzo poważanego zawodu zajmowali najlepsze kwatery.

Sąsiad ma legion krasnali. A my nie :( Ale mamy sarenkę! I nie zawahamy się jej użyć!
Sąsiad ma legion krasnali. A my nie 🙁 Ale mamy sarenkę! I nie zawahamy się jej użyć!

Gospodarka Fittie opierała się na rybołówstwie (jak sama nazwa wskazuje: Dee – nazwa rzeki, food – jedzenie) oraz na usługach związanych z funkcjonowaniem portu. W przeszłości stanowiła bardzo mocną konkurencję dla Torry wioski położonej dokładnie, na przeciwko – po drugiej stronie rzeki (ale o tym pisałem już wcześniej).

Zapraszam do galerii Footdee.