Archiwa tagu: sport

Sodoma, Gomorra i Aberdeen czyli tańce, hulanki swoboda

Wiecie jaki jest ulubiony sport Szkotów*)? Golf? Zła odpowiedź! Higland Games? Zła odpowiedź! Ulubionym szkockim sportem jest uwalenie się do nieprzytomności 🙂 Bo przecież nie ma nic fajniejszego niż schlać się w piątkowy wieczór, wygenerować fraktala (albo i dwa :D), wyspać się w rynsztoku, by nad ranem otrząsnąć się i pójść śpiewając do domu. Oczywiście tylko po to, żeby przygotować się do powtórki w wieczór sobotni 🙂
A jak się jest prawdziwym twardzielem to można spróbować przedłużyć ten maraton o wieczór poniedziałkowy, a nawet wtorkowy (ciekawe, że ich z pracy nie powywalają). Z moich obserwacji wynika, że ten szkocki zwyczaj natychmiastowo został zaadoptowany przez przerażająco dużą część Polonii. Ciekawe dlaczego? 😛

Jeśli chcecie poczuć się jak biblijny Lot, wyjdźcie na miasto w piątkowy wieczór. Spotkacie hordy naprutych i naćpanych tubylców (dzielnie wspieranych przez przyjezdnych wszelkiej narodowości) wykorzystujących główną ulicę do wszelkich możliwych czynności fizjologicznych (zgodnie z zasadą: Homo sum; humani nil a me alienum puto :P). Po wszystkim zostają tylko góry śmieci (no i ludzie w rynsztokach**) ;)) pracowicie usuwane przez służby miejskie każdego następnego ranka.


*) Wiem, wiem – nie wszystkich (na szczęście). Zamiast się spinać, przestań traktować wszystko co czytasz na tym blogu na serio 🙂
**) Fakt autentyczny, idąc do pracy w sobotę, znalazłem jednego śpiącego w rynsztoku praktycznie w samym centrum miasta.