Archiwa tagu: Szkocja w pigułce

Wszystko co zawdzięczamy Szkotom

Udostępnij

Pewnego dnia, w mojej szkole językowej, spotkałem sympatycznego, starszego Pana.
Szkota, o zachowaniu i ubiorze gentlemana. Przyprowadził swoją wnuczkę na zajęcia języka polskiego.

Ponieważ, biuro było jeszcze zamknięte, szybko nawiązaliśmy konwersację… która błyskawicznie zmieniła się w monolog (choć bardzo ciekawy, przyznam). Starszy Pan, okazał się bowiem dumnym, szkockim patriotą, który tego dnia postanowił wymienić mi, wszystkie rzeczy, które Świat zawdzięcza Szkotom 🙂

Z szybkością strzelającego karabinu maszynowego, wyrzucał z siebie kolejne nazwiska, fakty, daty:
Czy Pan wie, kto wynalazł telefon? Szkot proszę Pana! Niejaki Alexander Graham Bell, a fax? Wszyscy proszę Pana używają czasem faxu. Szkot proszę Pana, Alexander Bain się nazywał.
Znaczki pocztowe! James Chalmers. Opony! Szkot, John Boyd Dunlop. Rower! Szkot: Kirkpatrick Macmillan. Zapałki! Szkot, Issac Holden. Zamrażarka! Szkot, Wiliam Cullen. Lubi Pan telewizję? Proszę pamiętać, kto ją wynalazł. Szkot oczywiście: John Logie Baird.
Eko-no-mia, proszę Pana, nowoczesna ekonomia! Kto? Adam Smith. Bank centralny, angielski bank centralny – kto wymyślił, oczywiście, że Szkot! Wiliam Paterson! Dalej proszę Pana! Bankomat – Szkot, John Sherpherd-Barron. Banknoty? Szkot: John Law.
Czy Pan wie, co to malaria jest? A wie Pan kto wynalazł lekarstwo na malarie? Szkot proszę Pana, oczywiście że Szkot. George Cleghorn. Penicylina – Alexander Fleming. Kim on był? Oczywiście, że Szkotem.
Silnik parowy, jak wyglądał by świat, bez silnika parowego. Kto go stworzył, Szkoci proszę pana, Szkoci: James Watt i William Murdock.
A statek parowy? Tak proszę Pana, ma Pan rację, Szkoci: Patrick Miller i William Symington

Lista była bardzo długa 🙂 Odkrycia obejmowały naprawdę wiele dziedzin życia, nie wspominając już o takich wynalazkach jak tartan, golf i dobra wóda 😉
Niesamowite, nieprawdaż?

Invented in Scotland: Scottish Ingenuity and Invention Throughout the Ages
Wynalezione w Szkocji. Szkocka pomysłowość i inwencja w ciągu wieków.

Oczywiście, nie byłem wstanie zapamiętać tego wszystkiego, a nawet powoli zapomniałem o tym spotkaniu… aż natknąłem się na książkę „Invented in Scotland: Scottish Ingenuity and Invention Throughout the Ages„.
Książeczka w cenie 12.99 funtów opisuje najważniejsze szkockie wynalazki, wynalazców, poetów, filozofów oraz osiągnięcia ich kultury.

Każdy kto ja przejrzy, za każdym razem gdy usłyszy jeden ze stereotypów o głupich i nieokrzesanych szkockich góralach… popuka się po prostu w czoło.

Jaki z tego morał? Przecież my również mamy odkrywców, innowatorów, dowódców, myślicieli oraz polityków. Całe rzesze rozsądnych i dzielnych ludzi, którzy mieli ogromny wkład w to co dziś nazywamy nowoczesnym światem.
Różnica jest taka, że oni potrafią się nimi pochwalić w sposób rozsądny i efektywny, a my o nich zapominamy.

To nie komiksy o bluzgającym Chopinie powinny nas promować. Jeśli mamy wydawać pieniądze, wydajmy je mądrze.
Czy spotkałeś się kiedyś, Drogi Czytelniku z książeczką o naszych dokonaniach wydaną w kilkunastu językach (w tym również po polsku… bo większość z nas nie ma pojęcia o naszych osiągnięciach)? Dostępną w każdej ambasadzie? W każdym polskim sklepiku z pamiątkami? W każdym miejscu w Polsce gdzie pojawiają się zagraniczni turyści? Na każdych zagranicznych targach, festiwalach kultury? Książeczkę, która byłaby prezentem wręczanym przy każdej okazji: dyplomatom, artystom, pisarzom, managerom zainteresowanym inwestycjami w naszym kraju, aktorom… generalnie każdemu liderowi opinii, który jest wstanie przeczytać ze zrozumieniem tekst dłuższy niż strona A4.
Książeczkę którą moglibyśmy podarować naszym zagranicznym przyjaciołom?

Znasz taką? 🙂

Order Popłochu

Udostępnij

popłoch pospolity oset symbol szkocji scotland
Popłoch pospolity.

Ta roślina stała się narodowym kwiatem Szkocji. Motywy z nią związane można spotkać dosłownie wszędzie: w ozdobach architektonicznych, na płotach, pamiątkach, a nawet jako loga firmowe 🙂
Na pewno pamiętacie z filmu Brave Heart scenę spotkania po latach i wręczania zasuszonego ostu…

Wszystkie przewodniki nazywają ją ostem. Mało kto wie, że w rzeczywistości nazywa się inaczej: Popłochem pospolitym 🙂

Popłoch nie jest powszechnie rozpoznawalny, przypomina też wyglądem polski oset… no i… jakoś tak, niezręcznie określać, tak ważny dla Szkotów symbol popłochem… w dodatku pospolitym.
No, to już wiecie, dlaczego symbolem Szkocji jest oset 😉

Roślina ta jest dla nich tak ważna, że swoje najwyższe odznaczenie nazwali Orderem Po… pardon Ostu 🙂

Legenda głosi, że ustanowił go król Piktów Oengus mac Fergus po zwycięskiej bitwie w roku 787. Legenda poruszająca wyobraźnię, lecz raczej nieprawdziwa. Pewne jest jedno: współczesną formę statutową orderu nadał Jakub VII Stuart w XVII wieku.

Order Ostu popłoch pospolity
Order Ostu.

Dewizą orderu jest „Nemo me impune lacessit” co po łacinie znaczy „Nikt nie prowokuje mnie bezkarnie” i chyba nieźle oddaje charakter Szkotów 😉
Ważnym symbolem jest postać patrona Szkocji, św. Andrzeja.

Na czele orderu stoi król Szkocji (aktualnie – królowa Zjednoczonego Królestwa) jako Wielki Mistrz. Order nie ma klas, a otrzymać go może jedynie 16 kawalerów i dam urodzonych w Szkocji (istnieje instytucja kawalerów dodatkowych, których nie obowiązuje konieczność narodzin na terenie Szkocji). Jako ciekawostkę dodam, że Order Ostu jest drugim najważniejszym odznaczeniem Zjednoczonego Królestwa (w hierarchii stoi zaraz za Orderem Podwiązki).
Wśród odznaczonych obcokrajowców nie ma ani jednego Polaka.

Swoją drogą, czy znacie najważniejsze polskie odznaczenie państwowe? 🙂

Tartan czyli szkocka krata

Udostępnij

Przykłady szkockiego tartanu. Źródło: Wikipedia.

Tartan klanowy, który często nazywamy szkocką kratą, jest wełnianą tkaniną o charakterystycznym wzorze: zwykle symetrycznej kracie stworzonej za pomocą pasów o różnej szerokości i barwie.

Dziś opowiem Wam o jednym z najważniejszych elementów szkockiej kultury. Opowieść ta będzie podróżą w czasie: będziemy obserwować niesamowite zjawisko ewoluujące od czasów prehistorycznych po współczesność.
Myślę, że tartan dla Szkotów znaczy coś więcej niż tylko materiał. To symbol ich przynależności oraz element trwale integrujący świadomość zbiorową.
Zaczynajmy 🙂

Co znaczyło słowo tartan? Zależy kiedy 🙂 Znaczenie zmieniało się przez stulecia i pierwotnie referowało do stroju, który nosił góral. Dopiero w czasach późniejszych zaczęło być powiązane z wzorem, miejscem pochodzenia czy też pokrewieństwem. Samo słowo tartan prawdopodobnie pochodzi od francuskiego słowa tiretaine lub tertaine, które opisują grubą mieszankę lnu i wełny znaną jako linsey-woolsey.
Przyznać muszę, że ta teoria nie znajduje powszechnej akceptacji (no bo jakże to, szkocki tartan od Francuzów? 😉 ).
Niektórzy wywodzą te słowo z języka Gaelic (choć nie jest to wsparte przez źródła): tuar (kolor), tan (obszar). Ta koncepcja wspiera się na teorii, że regiony miały indywidualne tartany, zanim klany szkockie opracowały własne.

Pewne stare źródło zwane Senchus Mor, opisujące system prawny starożytnych Celtów, sugeruje co mogłoby być pierwotnym celem tartanu. Informuje ono, że Celtowie używali pasków do oznaczenia rangi, dla przykładu: 7 pasków przeznaczone było dla króla, 6 dla druida i odpowiednio mniej dla każdego, kto stał niżej w hierarchii. Kolor pasków również był nie bez znaczenia… i to prawdopodobnie zainspirowało do stworzenia tkaniny jaką dziś znamy pod nazwą tartanu.

Góralka, w tradycyjnym kobiecym stroju zwanym arisaid. Na zdjęciu tartan Sinclair.

Jedno jest pewne: ten charakterystyczny splot, krata utworzona z krzyżujących się pasów przebiegających w takim samym porządku zarówno wzdłuż osnowy jak i wątku, obecna była, od czasów prehistorycznych w wielu kulturach. Przetrwała w takiej formie tylko w Szkocji – dzięki odizolowaniu obszaru Highlandów i powiązaniu jej z poczuciem przynależności.

Pierwszy zachowany egzemplarz tartanu znany jest jako wzór z Falkirk (ang. Falkirk sett) i pochodzi z… III wieku naszej ery! Ten brązowy tartan został zachowany niejako przypadkiem. Został potraktowany jako gałganek, szmatka do zatkania glinianego dzbanka… pełnego srebrnych monet 🙂

Bitwa pod Culloden rozegrana w 1746 roku. Powstańcy jakobiccy mają na sobie różne rodzaje tartanów.

Tartan klanowy dziś, kojarzy nam się z barwną tkaniną. Początkowo jednak kolory były bardzo skromne: używano różnych odcieni brązu, bieli i zieleni. Dopiero później produkującym je ludziom udało się wprowadzić bardziej skomplikowane barwniki. Tartany do XVIII wieku nie miały określonych wzorów, a na ich odmienność wpływała lokalna dostępność barwników (a więc tylko na karb bujnej wyobraźni twórców, położyć można scenę z filmu „Waleczne Serce”, gdzie William Wallace biega po górach z tartanem klanowym swojej wybranki). Tkany był przez kobiety w na domowych krosnach, a jego jakość zaskakiwała podróżników i mocno kontrastowała z trudną sytuacją ludności (gdzie wielu żyło na granicy ubóstwa).

Strój który prawdopodobnie należał do Sir Johna Hynde Cottona, który był prominentnym angielskim jakobitą i członkiem parlamentu. Strój ten kupił prawdopodobnie w czasie swojej wizyty w Edynburgu w 1744 roku.

Tartan noszony był na kilka sposobów: jako pled przerzucony przez lewe ramię (dlaczego przez lewe? no bo w prawej trzymano broń i nic nie mogło krępować jej ruchów), spodnie lub kilt (o kiltach opowiem innym razem).

Z czasem wzorów tartanów było coraz więcej, szkockie kraty stawały się coraz bardziej kolorowe, zwiększała się również ilość ich zastosowań. Pojawiły się tartany klanów, jedne rodzaje krat stosowano na codzień, inne tylko od święta. Stworzono specjalne tartany wojenne, tartany regionalne i wreszcie tarany kobiece.

Tartan został zromantyzowany i zapisał się na stałe w szkockiej kulturze jako element identyfikacji narodowej w trakcie dwóch powstań jakobickich (o tym co zrobiono z niektórymi powstańcami przeczytacie tutaj).

Black Watch tartan.

Niestety dla Szkotów były to powstania przegrane. Zostali oni zmasakrowani w bitwie pod Culloden w wyniku, której upadło ostatnie powstanie jakobickie. Rozpoczął się czarny okres w historii Szkocji. Dowódca Anglików Cumberland zasłużył sobie na przydomek „rzeźnika Szkotów” wymordowaniem jeńców i rannych wziętych pod Culloden (ogółem pojmano 3470 Szkotów, z tego: 120 stracono w wyniku tortur, 88 zmarło w więzieniach, 936 deportowano do kolonii, wygnano 222). Anglicy zajmowali majątki, niszczyli wsie, zabijali ich mieszkańców.
Brutalne represje zostały usankcjonowane aktem parlamentu z 1746: zakazano używania języka gaelickiego, posiadania broni, zlikwidowano system klanowy, zakazano gry na dudach, używania tartanu oraz noszenia kiltu.
Konsekwencje łamania postanowień aktu były bardzo surowe: np. za założenie kiltu groziło 6 miesięcy aresztu. Jeśli złapano kogoś ponownie w kilcie zsyłano go do koloni na okres siedmiu lat!
Jednym wyjątkiem od tej ustawy był pułk Black Watch, któremu pozwolono zachować tartan i tradycyjne umundurowanie. Drakońskie prawo wygasło w roku 1782.

Tartanowe wdzianko z epoki, prawda, że wdzięczne?

Renesans tartanu wydaje się być zasługą szkockiego pisarza Waltera Scotta (oraz organizacji takich jak Highland Society of London), który wypromował bardzo romantyczną wizję Highlandów. Zainteresowanie tartanami było ogromne.
Niestety po latach prześladowania szkockiej kultury… nie bardzo było wiadomo jak te tartany powinny wyglądać. Oczywiście, niektóre wzory przetrwały (w postaci skrawków materiału lub zachowane na obrazach), ale wielka ich liczba nie. Oczywiście, nikt się do tego głośno nie przyznaje, ale wydaje się, że spora część wzorów taranów została… wymyślona w tym czasie na nowo 🙂

Fragment tartanu z kiltu ślicznego Księcia Karolka, który prawdopodobnie miał na sobie w trakcie ucieczki z bitwy pod Culloden.

Jako smaczek dodam, że w XIX wieku w Paryżu pojawili się bracia John i Charles Hay Allen podający się za wnuków ostatniego ze Stuartów – Księcia Karola. Niestety, zamiast zweryfikować tożsamość oszustów, zaproszono ich do Edynburga, gdzie wkrótce zmienili nazwisko na Sobieski-Stuart (no tak, tak Książę Karol to prawnuk naszego króla Jana III Sobieskiego). Sama historia byłaby nielada ciekawostką, ale Panowie postanowili iść na całość: opublikowali książkę „Vestarium Scoticum” w której, jak twierdzili zawarli ponad 70 tartanów… sprzed 300 lat 🙂
Dodam, że ok. 30 tartanów tam opisanych… jest w użyciu do dziś 😀

Dwie próbki tartanu, co do których istnieje domniemanie, że pochodzą z kiltu Księcia Karola Edwarda, zwanego śliczny Książę Karolek, prawnuka Jana III Sobieskiego.

Instytucją współcześnie odpowiedzialną za heroldie w Szkocji jest Trybunał Lorda Lwa (ang. The Court of Lord Lyon), urząd ten zajmuje się rejestracją nowych herbów, godeł, tartanów i flag, przestrzeganiem prawidłowego używania i przedstawiania istniejących oraz nadzorowaniem uroczystości oficjalnych.
Istnieją również organizacje (takie jak: Światowy Rejestr Szkockich Tartanów lub oficjalny Rejestr Tartanów), które zajmują się rejestrowaniem nowych wzorów.

Tartany są wszędzie: są obecne na renomowanych wybiegach, używane są na codzień przez ludzi na całym świecie (dodam, że i sam Autor od czasów podstawówki chodzi w koszulach w szkocką kratę 😉 ), swoje tartany mają regiony, oddziały wojskowe, klany, a nawet firmy 🙂

Polski tartan.

Dzisiejszą opowieść chciałbym zakończyć bardzo miłym dla nas, Polaków akcentem. Z uwagi na historyczne związki pomiędzy naszymi narodami, Szkoci w darze dla narodu polskiego, stworzyli polski tartan. Tartan ten przeznaczony jest dla użytku dla Polaków z całego świata. Został on zarejestrowany pod numerem 3156 i został zatwierdzony przez polskiego konsula generalnego.
Jak Wam się podoba ten niezwykły i bardzo ciepły prezent? 🙂

Dzień Świętego Andrzeja

Udostępnij

Flaga Szkocji, tzw.: Saltire. Biały krzyż Świętego Andrzeja na błękitnym tle.

Dziś mamy 30 listopada. Dzień patrona Szkocji. Jeśli pozwolicie, opowiem Wam nieco makabryczną historię o tym jak dzień Świętego Andrzeja stał się szkockim świętem 🙂

Dawno, dawno temu, w pierwszym wieku naszej ery żył pewien mnich. Nazywał się Regulus. Pewnego dnia otrzymał polecenie od anioła, aby zebrać szczątki Andrzeja – apostoła i przenieść je na koniec świata.
Regulus starał się z pewnością zebrać wszystkie szczątki, ale udało mu się zabrać z grobu jedynie ząb, rzepkę, kość przedramienia i trzy palce.

Rampant Lion - szkocka królewska flaga urzędowa.

Przypadkiem dotarł do Szkocji, do Kilrimont gdzie zdeponował szczątki. Z tej okazji miejscowość otrzymała nową nazwę Saint Andrews.
W 736 roku król Piktów Angus MacFergus obwołał Andrzeja Apostoła patronem Szkocji.

W czasie bitwy z wojskami Northumbrii król Angus modlił się do Św. Andrzeja o wsparcie. Nagle na błękitnym niebie ukazał się krzyż z białych chmur. Piktowie zinterpretowali to jako znak przepowiadający zwycięstwo. Po wygranej bitwie umieścili krzyż na swojej fladze.

Lew na wybiegu.

Skoro jesteśmy przy flagach to chciałbym krótko o Rampant Lion. Jest to szkocka królewska flaga, która bywa traktowana na równi z Saltire. Niezgodnie z prawem 🙂 Aktem z 1672 roku flaga ta jest zastrzeżona dla ściśle określonych wysokich urzędników państwowych. Używanie jej przez osoby nieupoważnione (jak na przykład na zdjęciu powyżej) jest łamaniem prawa i traktowane jako uzurpacja.

A skoro już jesteśmy przy szczątkach, rozczłonkowywaniu i relikwiach, chciałbym zaproponować Wam piosnkę Jacka Kaczmarskiego pt. „Przyczynek do legendy o Św. Jerzym”.

Smacznego 🙂