Archiwa tagu: wygląd

Towar mocno deficytowy

Udostępnij

Opowiadałem Wam już kilkukrotnie o moich problemach zakupowych. Tym razem moja przygoda przebiła wszystkie poprzednie kłopoty.

Pękła mi sznurówka. Cóż, zdarza się. Wszedłem do pierwszego z brzegu sklepu z butami i zapytałem o nowe. Sprzedawca popatrzył na mnie dziwnym wzrokiem (no bo jak można w sklepie z butami szukać sznurówek, przecież sama nazwa wskazuję, że tutaj się sprzedaje BUTY a nie sznurówki, nie?). Nie ma. Może po drugiej stronie ulicy. No dobra, spoko. Po drugiej stronie ulicy urocza sprzedawczyni przeprasza, ale nie prowadzi. Gdzie mogę kupić tak niezwykły produkt? No niestety, nie potrafi mi pomóc.

Zakupy w polskim sklepie: niezawodna sklepowa (Jari, pozdrowienia) kieruje mnie prosto do nowego centrum handlowego: Union Square. Była, widziała, mogę dostać w każdym asortymencie. Yeeah!
Union Square: sprzedawca uśmiecha się do mnie: nieee sorry nic nie wiem o żadnych sznurówkach. Aghhhhh…. Ale… może w The Mall (taki spory sklep w centrum), w sklepie z tanimi butami.
W desperacji, przez głowę przelatuje mi myśl, że aby kupić nowe sznurówki, muszę nabyć nowe buty.

Dobra, nic to. Nikt nie mówił, że w życiu zawsze musi być łatwo 🙂 Jestem w The Mall, jestem w sklepie z tanimi butami. Nie jestem zdziwiony – nie ma. Ale klientka, która przysłuchuje się mojej rozmowie ze sprzedawcą jest pewna: w sklepie na przeciwko są. Idę.

Sklep nazywa się Schuh. Są sznurówki! Są! Fanfary, brawa, fanfary.
Mają sznurówki! W trzech rozmiarach! I w kolorach! Białym i czarnym…. a moje buty są brązowe….

Tak, tak, ja wiem, dla zaradnych pań to nie problem, kupujemy białe, moczymy w herbacie i mamy brązowe, ale ja jestem tylko niepozbieranym życiowo facetem. Kupiłem czarne.

W zeszły czwartek spóźniłem się do pracy. Pękły moje nowe czarne sznurówki….

Królestwo za szatę!

Udostępnij

Zakupy w Aberdeen kojarzą mi się trochę z zakupami w PRL 😉 Ilekroć, idę na zakupy kupuję nie to co chcę, lecz to co uda mi się kupić.
Dzisiaj dla przykładu planowałem kupić kurtkę i kilka par spodni, a wróciłem z dwiema białymi koszulami 😀

Przyczyny oczywiście są skrajnie różne. W PRL-u powodem były niedobory wynikające z miażdżącej przewagi socjalistycznej myśli ekonomicznej nad kapitalistyczną :]
W Aberdeen głównym powodem jest obowiązująca moda.

Taaak, tak, wiem, wiem, to nie moda jest problemem. Problemem jest po prostu mój gust. Nie przepadam dla przykładu za fioletowymi, skrzącymi się garniturami sprzedawanymi w zestawie z żółtym krawatem 😉

Można oczywiście znaleźć ubrania w bardziej konserwatywnych fasonach i stonowanej kolorystyce, lecz jest to niełatwe zadanie (przynajmniej dla mnie). Tego rodzaju produkty, niestety, należą często do wyższej półki cenowej.

Zerknij też na:
* Moda w Aberdeen,
* Wyprzedaż! Sales! Sales!

Moda w Aberdeen

Udostępnij

Młoda dziewczyna idzie Union Street – główną ulicą Aberdeen. Różowe włosy, jasne, niemalże białe brwi. Gałobitnie czerwona podkoszulka, kuse, czarne getry. I trampki. Fioletowe ze złotym znaczkiem „Nike”.

Jaka jest moda w Aberdeen? Nie wiem. Ale wyraźnie dostrzegam jeden trend: musi być jaskrawo, błyszcząco, w miarę możliwości paćkato i jarmarcznie. No i obowiązkowo w czarnych, obcisłych getrach 🙂