Archiwa tagu: zamek

Crathes Castle

Udostępnij

Crathes Castle w całej okazałości.
Crathes Castle w całej okazałości.

Szkockie zamki. Tajemnicze, czasem mroczne i na pewno bardzo romantyczne. Malowniczo położone, nie raz odgrywały ważną rolę w historii tego dumnego narodu.
Dzisiaj chciałbym opowiedzieć o zamku Crathes i rodzinie dzięki której powstał.

Crathes jest bardzo wdzięcznym obiektem opowieści. Jest pięknym, ale dość typowym zamkiem o charakterze rezydencjalnym, który powstał dzięki rodzinie Burnett. I co ciekawe pozostawał w jej rękach, aż do czasów współczesnych.

Jego właściciele nigdy nie stali się znanym i potężnym rodem, tak jak np. klan Bruce lub Stewart, ale jego członkowie zapisali się na kartach historii biorąc udział we wszystkich ważniejszych wydarzeniach. Rodzina ta miała różnego rodzaju wzloty i upadki, a ich historia jest historią Szkocji w miniaturze.
Burnettowie dali światu generałów, admirałów, sędziów, profesorów, biskupa oraz… gubernatora Nowego Jorku.

Zamek Crathes widziany z ogrodów. Na pierwszym planie kilkusetletnie cisy.
Zamek Crathes widziany z ogrodów. Na pierwszym planie kilkusetletnie cisy.

Rodzina miała spore szczęście/wyczucie polityczne. Nie mieszali się w spiski, walki o władzę (a jeśli to robili, to bardzo sprytnie). Praktycznie zawsze znajdowali się po „dobrej” (czyt. bardziej zwycięskiej) stronie. Ta niezwykła polityczna intuicja sprawiła, że zamek nigdy nie ucierpiał od działań wojennych, a bezpośrednio zagrożony był dokładnie raz (ale o tym później).

Do tej pory uważano, że byli anglosaską rodziną osiadłą w Arlesey. Dzisiejsze badania sugerują, że mogli być Normanami, którzy przybyli do Szkocji za panowania Dawida I.
Osobą która przeniosła siedzibę rodu do Aberdeenshire był Alexsander de Burnard. Około 1300 r. osiedlił się on na wyspie na jeziorze Loch Crannog (dzisiejsze Loch of Leys), budując umocnienia, które służyły rodzinie przez następne 250 lat. Był lojalnym stronnikiem Roberta Bruce’a, który to po osiągnięciu godności królewskiej nagrodził go tytułem (intratnym) Królewskiego Leśniczego. Jak się wydaje, od tego momentu rodzina zaczęła zyskiwać na znaczeniu.

Róg myśliwski na ścianie zamku - symbol piastowania stanowiska Królewskiego Leśniczego.
Róg myśliwski na ścianie zamku - symbol piastowania stanowiska Królewskiego Leśniczego.

Wreszcie przyszedł rok 1551 gdy Alexander Burnet i jego żona Janet zdecydowali o budowie nowej siedziby rodowej. Na tę decyzję wpłynął niewątpliwie fakt posiadania szóstki dzieci, względy prestiżowe oraz spore możliwości finansowe.

W 1644 roku zamek znalazł się w teatrze działań wojennych (trwała wówczas angielska wojna domowa). Ówczesny właściciel – pierwszy Baron – Sir Tomas (przezornie nie zaangażował się po żadnej ze stron w trakcie Wojny Domowej) stanął w obliczu armii dowodzonej przez jego starego przyjaciela Marquessa Montrosse. Panowie bardzo szybko doszli do porozumienia, zamek został poddany, uzyskując, jeśli się nie mylę immunitet.
Chwilę po, panowie mogli wspólnie spożyć posiłek 🙂

Równie ciekawą postacią jest trzeci Baron, Sir Thomas… nie, w zasadzie ciekawszą postacią jest dla mnie jego żona Margaret. W ciągu 22 lat powiła 21 dzieci… nic dziwnego, że w tamtym okresie zdecydowano się dodać do zamku skrzydło mieszkalne 🙂

Zamek był w rękach rodziny blisko 400 lat. W 1951 r. trzynasty Baron Sir Alexander William Burnett Ramsay podarował zamek organizacji The National Trust of Scotland, która opiekuje się szkockim dziedzictwem narodowym.

Zamek był budowany (z przerwami) 40 lat. Początkowo przybrał kształt wieży mieszkalnej do której dobudowywano w późniejszym czasie skrzydła, tworząc w ten sposób charakterystyczne, tradycyjne L-kształtne założenie rezydencji szlacheckiej.
Łatwo dostrzec, że obiekt budowany był przede wszystkim ze względów reprezentacyjnych, a nie obronnych. Tak umocniony obiekt mógł służyć do obronny w czasie chłopskiej ruchawki lub jakiś zatargów z sąsiądem, niekoniecznie będąc łatwym w obronie w czasie regularnych działań wojennych.

Małe okrągłe wieżyczki nadające Crathes romantyczny charakter.
Małe okrągłe wieżyczki nadające Crathes romantyczny charakter.

W miarę upływającego czasu bryłę zamku upiększano i ulepszano. Dodano małe narożne wieżyczki, zegar z epoki wiktoriańskiej czy XIX-wieczne trzyczęściowe okno które zastąpiło wcześniejsze okno gotyckie.

Dostępu do zamku bronią wąskie, okute drzwi zabezpieczone metalową kratą. Na parterze znajdują się pomieszczenia m.in. gospodarcze: kuchnia z fantastycznym wyposażeniem z okresu międzywojennego, mała cela w której przetrzymywano poddanych oczekujących na rozprawę, izba dla zbrojnych strażników.
Komunikacja pomiędzy poszczególnymi piętrami odbywała się za pomocą dłuuugich i bardzo krętych schodów. Stanowczo odradzam zwiedzanie zamku osobom, które maja problem podnieść nogę wyżej niż na wysokość rozłożonej gazety 😛

Ogrody Crathes.
Ogrody Crathes.

Na kolejnych piętrach znajdowały się pomieszczenia mieszkalne: sypialnie, bawialnie oraz reprezentacyjny salon. Wszystkie pomieszczenia są umeblowane stylowymi meblami z epoki. Niestety, nie mogę zaprezentować zdjęć, ponieważ fotografowanie wnętrz jest zabronione. Największe wrażenie zrobiły na mnie XVI-wieczne malowidła, którymi pokryte są niektóre sufity i ściany. Na marginesie: niewiele osób zwiedzających średniowieczne zamki (tym bardziej ruiny) zdaje sobie sprawę z tego, że ich wnętrza były bogato dekorowane np. za pomocą barwnych polichromii (ten błąd jest często popełniany również w odniesieniu do budynków z innych epok: wyobrażając sobie Akropol widzimy biały marmur. Marmur, który tak naprawdę pokryty był kolorową farbą. Myśląc o egipskich posągach, widzimy oczyma wyobraźni kamienne kolosy, nie wiedząc, że Egipcjanie najczęściej je malowali).

Ogród japoński.
Ogród japoński.

Na ostatnim piętrze znajduję się Długa Galeria. Wspaniałe pomieszczenie z dębowym sufitem, ciągnące się przez całą długość wieży służyło do załatwiania spraw oficjalnych. Tutaj baronowie sprawowali sądy, tutaj zapadały wyroki i decyzje wpływające bezpośrednio na życie poddanych.

Zamek Crathes jak każdy szanujący się zamek ma swoją Damę nie, nie białą. Zieloną Damę 🙂 Jej duch był wielokrotnie obserwowany w pomieszczeniu: Kobieta w zielonej sukni przechodziła przez pomieszczenie, podchodziła do kominka, schylała się, podnosząc niemowlę. I znikała. Nie byłoby w tym nic strasznego, gdyby nie pewne odkrycie. Spod płyty kominka wyciągnięto szkielet małego dziecka…
Oficjalna wersja legendy mówi o nieszczęśliwym romansie młodej kobiety, protegowanej właścicielki, która związała się z jednym ze służących.

Ogrody Crathes.
Ogrody Crathes.

Pod zamkiem znajdują się ogrody. Przyznam, że nie zrobiły na mnie większego wrażenia (gdy je zwiedziłem były nieco zarośnięte i zaniedbane). Zdecydowanie lepiej wspominam park wokół Crathes liczący sobie 595 akrów. Niesamowity kompleks parkowo-leśny z dobrze oznaczonymi ścieżkami spacerowymi.

Czy warto odwiedzić Crathes? Szczerze polecam. Zamek pomimo, że na pierwszy rzut oka wydaje się niepozorny, ma swój klimat. Wzmacniany organizacją zwiedzania, dającą sporo wolności w poznawaniu jego zakamarków.
Jeśli lubicie przyrodę, proponuję poświęcić jedno, pełne popołudnie na zobaczenie tego kompleksu: zwiedzenie zamku i pospacerowanie wszystkimi ścieżkami parku 🙂

Jeśli podobał Ci się powyższy post, koniecznie zapoznaj się z:
*Szkocka perełka architektury w Małopolsce,
*Dunnottar Castle.

Entropce dziękuje za udostępnienie wybranych zdjęć.

Dunnottar Castle

Udostępnij

Pisać bloga o Szkocji i nie napisać o Zamku Dunnottar (a w zasadzie jego ruinach) to rzecz niepodobna. To jeden z najsłynniejszych szkockich zamków. Zamki w Szkocji to w ogóle bardzo wdzięczny temat: jadąc, niemalże co kilka kilometrów można zobaczyć jakąś malowniczą ruinę, wieżę lub zrewitalizowany zamek zamieniony na muzeum lub hotel.

Dunnotar Castle - Zamek na wysokim klifie
Dunnotar Castle - zamek na wysokim klifie
Zamek Dunnotar - jedna z dwóch dróg do zamku. Dostępu broni dobrze ufortyfikowan wieża
Zamek Dunnotar - jedna z dwóch dróg do zamku. Dostępu broni dobrze ufortyfikowan wieża

Dunnottar Castle znajduje się w północno-wschodniej Szkocji, nad morzem Północnym. Dziś możemy podziwiać już tylko jego efektownie położone ruiny: na małym, wysuniętym w morze cyplu na szczycie wysokich, pięćdziesięcio-metrowych klifów. Na ich szczyt prowadzą tylko dwie ścieżki: jedna ze strony lądu, druga od strony morza. Obie były zabezpieczone fortyfikacjami.
Kiedyś była to twierdza niemalże nie do zdobycia, o ważnym znaczeniu strategicznym. Kto kontrolował Dunnottar Castle kontrolował szlaki morskie i lądowe (np. Causey Mounth). O jego pozycji, niech świadczy fakt, że to tutaj ukryto Regalia Szkocji (korona królewska, miecz i berło).

Dunnotar Castle - widziany z drugiej strony zatoczki.

Jako pierwsi jego położenie docenili Piktowie zakładając na półwyspie fortyfikacje. Prawdopodobnie z to właśnie z języka Piktów wywodzi się nazwa zamku (Dun – siła).
Zamek ten był areną wielu krwawych bitew: oblegali go Wikingowie, kręcił się koło niego Wallace (a jak pamiętacie z filmu, gdzie się kręcił William tam spokojnie nie było), związany jest z punktem zwrotnym w historii Angielskiej Wojny Domowej, bombardował go Cromwell.
W jego murach gościli ludzie którzy zapisali się w historii Szkocji: Donald II, William Wallace, Maria I Stuart, Robert I Bruce, Święty Ninian czy też Król Charles II.

Z okien zamku ciągle rozpościerają się wspaniałe widoki.
Z okien zamku ciągle rozpościerają się wspaniałe widoki.

Ruiny które zachowały się do dziś pochodzą głównie z XVI-XVII w. (najstarsze fragmenty fortyfikacji pochodzą z XIV w.).

W tym miejscu duchów jest tak dużo jak zamków w Szkocji: w browarze pląta się duch dziewczynki w zielonej sukience, duch psa myśliwskiego biega po okolicznych polach, a i na ducha Wikinga natknąć się czasem można. Niestety, nie mam żadnego fajnego zdjęcia ducha.

W pobliżu Dunnottar znajduje się małe turystyczne miasteczko zwane Stoneheaven. Jak dla mnie jest zdecydowanie przereklamowane. Jedyną fajną rzeczą w Stoneheaven jest mały port rybacki.

Odpływ.
Odpływ.
To jest... ok, nie wiem co to jest, ale to jest druga fajna rzecz w Stoneheaven :)
To jest... ok, nie wiem co to jest, ale to jest druga fajna rzecz w Stoneheaven 🙂

Od miasteczka do zamku prowadzi wąska ścieżka biegnąca na skraju urwiska. Widoki z niej naprawdę zapierają dech w piersiach!

Widoki przynajmniej jak z Azji.
Widoki przynajmniej jak z Azji.
Dowód pragmatyzmu Szkotów. Oto pomnik poświęcony pamięci walczących w wojnach. Hurtem. Jedyny jaki spotkałem. Na szczycie górki, daaaleko za miastem.
Klify...
Klify...
....a na klifach mieszkają setki ptaków.
....a na klifach mieszkają setki ptaków.
Ich skrzek słychać z odległości kilkuset metrów. Żeby tylko to urocze stadko, nie zechciało przelecieć nam nad naszymi głowami...
Ich skrzek słychać z odległości kilkuset metrów. Żeby tylko to urocze stadko, nie zechciało przelecieć nam nad naszymi głowami...

Entropce dziękuje za udostępnienie wybranych zdjęć.