Archiwa tagu: zwyczaje

Na gorąco o sylwestrowych różnicach

Udostępnij

Śpiewy na ulicach, podchmielone tłumy, oglądanie pokazu sztucznych ogni podczas zadymki śnieżnej, generalnie brak jakiejś specjalnej atmosfery – to wszystko lokuje się w pobliżu typowej imprezy pod chmurką w Polsce.

Jedyną rzeczą która zdecydowanie pobiła wszystkie Sylwestry jakie spędziłem np. w moim rodzinnym mieście to rozświetlony tysiącem reflektorów port. I uruchomione, dokładnie o godzinie zero syreny wszystkich statków stojących na kotwicy. Nigdy czegoś takiego u siebie nie przeżyłem. Pewnie dlatego, że ja z gór jestem i portu u nas nie uświadczysz 😛

A po Świętach….

Udostępnij

Wyprzedaż! Sales! Sales! Wielkie napisy atakują z każdej strony. Moi sąsiedzi zniknęli wczesnym rankiem. Choć nie jest to dla nich naturalna pora funkcjonowania. Wiadomo – czym wcześniej zaczniesz polowanie tym większa szansa, że złapiesz coś przed innymi.
Poszedłem się rozejrzeć o godzinie o której sales-weterani wracali do domów 🙂 Pomimo tego w sklepach były tłumy ludzi. Tłum oznacza, że masz problem z wejściem do sklepu, nie mówiąc już o wyjściu. I kolejki są jak w PRLu po mięso 🙂

Pooglądałem, poprzymierzałem i jak to zwykle bywa nic nie kupiłem. Jestem wybitnym antytalentem zakupowym: nie przepadam za spędzaniem czasu w sklepach i jestem wybredny 😛 Inna sprawa, że w Aberdeen nie ma specjalnie dużego wyboru. Nawet nowo wybudowane centrum handlowe Union Square niewiele poprawiło sytuacje. Sklepy są dość ubogie (jak dla mnie) w asortyment. Osobiście najczęściej mam problem ze znalezieniem czegoś w odpowiednim rozmiarze i o akceptowalnym design’nie.

Tłumy nabywców, kolejki, biznes się kręci… Ciekawe ile z rzeczy zakupionych w trakcie tego szału wróci do sprzedawców po kilku dniach? Tutaj to bardzo częste, np.: nierzadko prezenty wręcza się z rachunkami, aby osoba obdarowana mogła bez przeszkód zwrócić prezent i odzyskać pieniądze. Zdarza się również, że ludzie kupują elegancki komplet na jeden wieczór, po czym następnego ranka oddają go do sklepu. Tak sobie myślę, że sprzedawcy mogą być pewni swego utargu dopiero jakiś tydzień po Świętach 😛

Bożonarodzeniowy szał kartkowy

Udostępnij

Brytyjczycy mają hopla na punkcie kartek świątecznych. Nawet moja… hmm… oszczędna firma sprężyła się i chyba każdy z pracowników dostał maleńką karteczkę świąteczną. To to taka różnica kulturowa: w Polsce czasem dają bony na święta, tutaj karteczki z życzeniami 😉
Generalnie, kartki są wszędzie, w każdych rozmiarach, kształtach i kolorach. Są takie klasyczne: z choinkami, bombkami, światełkami i takie takie troszkę rzadziej spotykane też (np. z pijanym Mikołajem). Biznes kartkowy jest naprawdę bardzo intratny, tym bardziej że ceny niektórych kartek potrafią dojść do kilku funtów za sztukę 🙂
Zapytałem swoją szkocką znajomą, co robi z tymi wszystkimi kartkami. Powiedziała mi, że ustawia sobie na jakiejś komodzie i ilekroć na nie spojrzy to jej się przyjemnie robi. Ponieważ za choinką nie przepadam, a w Świętego Mikołaja już nie wierzę, podarowałem jej ładną kartkę z rudzikiem (taki ptaszek). Niech się kobiecie, chociaż na święta przyjemnie z mojego powodu zrobi 🙂

Życie jest pełne niespodzianek :)

Ostatnio byłem na nabożeństwie w zaprzyjaźnionym zborze. Po wszystkim podbiegł do mnie mały murzynek, na oko ze 4 lata, wielkie afro na głowie.
Stanął przede mną i patrzy. Zagdakałem w języku tubylców:
Hi, boy! How are you?
Mały ryknął: – WUJEK!!
I sruu mi na kolana 🙂

Czytaj dalej Życie jest pełne niespodzianek 🙂